REKLAMA

Walka o o dzieci na oczach całej Polski

foto: polska-org.pl

Chce walczyć o dzieci, ale nie chce robić cyrku w mieście i tym samym narażać ich na psychiczną degradację. Byłą żonę, pan Wojciech oskarża o to, że uniemożliwia mu kontaktowanie się z synem i córką.

Historię rodzeństwa poznała cała Polska we wtorek, 16 października, w programie Uwaga telewizji TVN. Pytanie, czy rzeczywiście została ona opowiedziana do końca?

Ten rozwód doprowadził do tragedii. Tragedii, bo o dzieciach usłyszała cała Polska. Według pana Wojciecha wszystkiemu winna jest jego była żona, która skutecznie miała odciąć od niego dzieci. - Zostałem przebadany przez wszystkich możliwych specjalistów. Jestem zdrowym, normalnym człowiekiem. Jestem ojcem - mówi nam pan Wojciech. Podczas sprawy rozwodowej sąd ustanowił, kiedy i przez jak długo będzie mógł się widywać ze swoimi dziećmi. Zgodnie z wyrokiem dzieci mogą spędzać z tatą dwa weekendy w miesiącu, święta i swoje urodziny. O tym gdzie dzieci spędzą wakacje, czy ferie mieli decydować wspólnie rodzice dzieląc się opieką nad nimi. Sąd dał także ojcu prawo do kontaktów telefonicznych z dziećmi oraz do uczestniczenia w szkolnych uroczystościach. Początkowo, jak mówi pan Wojciech, jego była żona respektowała wyrok sąd. Wszystko zmienić miało się w sierpniu ubiegłego roku. - Przez 14 miesięcy nie widziałem dzieci. Przyjeżdżam z Przemyśla pokonując tysiące kilometrów żeby się z nimi zobaczyć, ale za każdym razem jest mi to uniemożliwiane. Teraz udało mi się spędzić jeden dzień z synem. Po dwóch minutach syn zapytał, tatusiu pójdziemy na naleśniki? To był szok. Syn chciał iść tam, gdzie dawniej spędzaliśmy czas - opowiada Pan Wojciech. - Syn nie wyglądał na bardzo nieszczęśliwego, ale pytał o kolejną moją wizytę - zaznacza.
Nigdy się nie poddam
Pan Wojciech zapowiada, że nigdy się nie podda, ale walczyć chce zgodnie z prawem. - Staram się podejmować działania skuteczne, a skuteczność mierzę czasem spędzonym z dziećmi. Chcę odizolować dzieci od teatru, który z pewnością rozegrałby się gdybym pojawił się z policją. Jestem ojcem nie potworem. Nie jestem też patologicznym ojcem. Na wszystko co mówię mam potwierdzenie w dokumentach - zapewnia pan Wojciech. Pan Wojciech zapewnia, że nie chce wyrywać dzieci ze środowiska, w którym dotychczas się wychowywały, a przecież mógłby jeszcze bardziej o nie zawalczyć. - Po reportażu w programie Uwaga rozdzwoniły się telefony. Setki osób chcą pomóc. Padały nawet sugestie, żeby przebadać byłą żonę pod kątem psychiatrycznym, ale ja się zastanawiam, bo powtarzam, jestem ojcem, a nie potworem – mówi Wojciech Szczygieł.
Jest też ta druga strona
Pani Magdalena Kilińska, matka dzieci, nie ucieka od udzielania komentarzy. Jak mówi, jej nie dotyczy sprawa alienacji rodzicielskiej, bo takiej nie ma. - Wszystko dotyczy małych dzieci, które znalazły się na ogólnopolskiej tapecie. Nie mam problemu, żeby rozmawiać na ten temat, ale weźmy pod uwagę kaliber tej sprawy. Tu chodzi o dzieci – mówi nam Pani Magdalena. - Toczy się teraz sprawa o zmianę kontaktów. W sądzie są wszystkie dokumenty. Odmowa spotkań leży po stronie dzieci. Próbowałam rozszerzyć rolę ojca w ich życiu ponad to, co zostało ustanowione – zapewnia kobieta. Pani Magdalena podkreśla, że nie chce alienować dzieci od ojca. Zaznacza jednak, że to one odmawiają kontaktu z ojcem. Ona zaś robi wszystko, aby jak najmniej cierpiały. - Mój były mąż skupia się na własnych celach. Dzieci są tego świadome. Mają świadomość, że są wykorzystywane. On nie jest skupiony na relacjach z dziećmi, tylko na zniszczeniu rodziny. Mój były mąż odgrażał się mojemu obecnemu mężowi m.in. na terenie prywatnych posesji i nie bez powodu materiał ukazał się przed wyborami. Mi nie zaszkodzi, bo sprawa jest w sądzie, mojemu mężowi zaszkodzić może – mówi Magdalena Kilińska. - Są dowody na to, że moja inicjatywa wychodziła dużo poza ustalenia. Sąd zadecyduje – dodaje.
Sprawy się toczą
I sąd faktycznie zajmuje się sprawą od wielu miesięcy. - Wydane jest postanowienie grożące grzywną, za każde naruszenie lub brak kontaktu w wysokości 400 zł. Na dzień 5 października postanowienie karzące jednak nie zapadło - mówi Marzena Rusin-Gielniewska, sędzia Sądu Okręgowego w Świdnicy. - W zażaleniu złożonym przez matkę była podniesiona kwestia tego, że to dzieci nie chcą utrzymywać kontaktu. Aktualnie toczą się dwie sprawy o zmianę kontaktu. Jedną sprawę wniosła 14 lutego matka i ona jest odroczona bez terminu i jest na etapie doręczania pism procesowych. Drugą wniósł ojciec 15 lipca i tu też nie ma jeszcze wyznaczonego terminu rozprawy – dodaje. Sędzia Gielniewska podkreśla, że sąd zwrócił uwagę, że rodzic z którym przebywają dzieci powinien popracować nad nimi, aby jednak skłonić je do kontaktu z drugim rodzicem. Pani Magdalena z czystym sumieniem mówi, że w tej kwestii nie ma sobie nic do zarzucenia. Tu najbardziej cierpią dzieci, które poznała cała Polska. Dzieci, które teraz będą musiały zmierzyć się z opinią środowiska, w którym przebywają, stanąć twarzą w twarz z kolegami i koleżankami, którzy pewnie już „wszystko wiedzą”. Dlatego też, jak powiedziała nam na początku rozmowy Pani Magdalena, jej zależy aby sprawę wyciszyć. Dla dobra dzieci. Resztą niech zajmie się sąd. Kończąc rozmowę z nami, Magdalena Kilińska prosi o jedno. Podkreślenie faktu, że jej brak udziału medialnego w reportażu Uwagi podyktowany był tylko jednym – troską o dobro małych dzieci.

Dodaj komentarz

Komentarze dla artykułu (5): Walka o o dzieci na oczach całej Polski

Obrazek użytkownika Koza
  • Koza
  • 25-10-2018

Nikt nie wie tak naprawdę co siedzieje w tej rodzinie. I moim zdanie rozstrzygnąć powinien sąd. Szkoda tylko tych dzieci bo problemy rodzinne zostały wyciągnięte na całą Polskę. Tatuś taki przykładny tak kocha dzieci itp a co zrobił? Wiemy jakie jest społeczeństwo i będą pokazywane palcami na każdym kroku w szkole między dziećmi na ulicy wszędzie. Czy tatuś o tym pomyślał?brak mi słów na Pana takich rodzin jest pełno niemogą się porozumieć po rozwodach i cierpią dzieci ale nie biegną do telewizji szukają innych rozwiązań to najgorsze co może być.
Obrazek użytkownika Koza
  • Koza
  • 25-10-2018

Nikt nie wie tak naprawdę co siedzieje w tej rodzinie. I moim zdanie rozstrzygnąć powinien sąd. Szkoda tylko tych dzieci bo problemy rodzinne zostały wyciągnięte na całą Polskę. Tatuś taki przykładny tak kocha dzieci itp a co zrobił? Wiemy jakie jest społeczeństwo i będą pokazywane palcami na każdym kroku w szkole między dziećmi na ulicy wszędzie. Czy tatuś o tym pomyślał?brak mi słów na Pana takich rodzin jest pełno niemogą się porozumieć po rozwodach i cierpią dzieci ale nie biegną do telewizji szukają innych rozwiązań to najgorsze co może być.
Obrazek użytkownika Kolo
  • Kolo
  • 26-10-2018

Skoro nie mógł widywać dzieci,to musiał prosić o pomoc nawet Telewizję!. Kobiety potrafią robić różne cyrki i traktują dzieci jako kartę przetargową!. Partnerka mojego Syna przez 3 lata nie pozwalała nam widywać wnuka i ile cierpienia i łez nasz to kosztowało, to tylko my wiemy.
Obrazek użytkownika Kolo
  • Kolo
  • 26-10-2018

Skoro nie mógł widywać dzieci,to musiał prosić o pomoc nawet Telewizję!. Kobiety potrafią robić różne cyrki i traktują dzieci jako kartę przetargową!. Partnerka mojego Syna przez 3 lata nie pozwalała nam widywać wnuka i ile cierpienia i łez nasz to kosztowało, to tylko my wiemy.
Obrazek użytkownika Znany
  • Znany
  • 27-10-2018

Pani kilinska nie wystąpiła dla dobra dzieci tylko wlasnego. To xla reklama dla gabinetu dentystycznego

Mieszkańcy pytają, czy Słupiec podzielony jest na Polskę „A” i Polskę „B”. O co chodzi? Chodzi o niewyremontowane pobocze na ul. Kwiatkowskiego przy budynku nr 21.

Jerzy Dec to radny Sejmiku Województwa Dolnośląskiego, który w tegorocznych wyborach otrzymał 8 880 głosów, a wraz z nimi mandat zaufania wyborców.

Zamów reklamę

Skontaktujemy się z Tobą

Interesujesz się reklamą w gazecie? Może chcesz wynająć billboard lub promować się na tym portalu internetowym. Uzupełnij poniższe dane, a uzyskasz ofertę dostosowaną do Twoich potrzeb.
Formularz został wysłany.
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. ×