REKLAMA

Miasto z płynącego krzyża

Kościół Świętego Krzyża, miejsce gdzie stała najstarsza świątynia w Nowej Rudzie. Pocztówka 190?, zbiory autora.

Wolno płynąca Włodzica w okolicy ulicy Cmentarnej. Pocztówka z lat 30-tych, bez obiegu. Ze zbiorów autora.

Słońce setkami pojedynczych blasków odbijało się w toni szeroko płynącej rzeki. Stojący na brzegu drwal zwilżył twarz orzeźwiającą wodą i gdy już miał wracać do pracy oczom jego ukazał się niespotykany, zaskakujący widok

Spokojne wody rzeki niosły leniwie na swoich falach sporej wielkości drewniany krzyż. Jak się tutaj znalazł? Do kogo należał? Przez kogo był zrobiony? Płynący krzyż pokonał kolejne kilkanaście metrów, po czym zwolnił, zatoczył niewielki krąg i bezwładnie zatrzymał się na płyciźnie tuż pod stopami stojącego w zdziwieniu mężczyzny. Wraz z kolegami wyciągają ciężki, ociekający wodą krzyż na brzeg i ustawiają go z należytym szacunkiem. Wszyscy uznali, że musiała to być opatrzność boska, która nakazała aby ten święty relikt zatrzymał się właśnie w tym miejscu. Prawie natychmiast nad rzeką powstaje pierwsza chrześcijańska kapliczka, która z czasem zamieni się w mały drewniany kościołek pod wezwaniem, oczywiście, Świętego Krzyża. 

Tak chce legenda a jak było naprawdę? Płynący krzyż w nurtach Włodzicy? Kto wie, może to i prawda jednak bardziej prawdziwą wydaje się być hipoteza o postawieniu w tym miejscu drewnianego krzyża przez chrześcijańskich misjonarzy. To w ich zwyczaju było znakowanie granic swoich „terenów misyjnych” za pomocą krzyży. Na naszych terenach najbardziej aktywną grupą misyjną byli cystersi. Co ciekawe, najstarszym dokumentem pisanym, jaki znajdował się w Nowej Rudzie (do roku 1945) był dokument pochodzący właśnie od cystersów z Lubiąża (wg J. Wittiga). Nie ma jednak pewności, że to lubiąscy misjonarze są budowniczymi pierwszej świątyni w naszym mieście. Nie ma nawet pewności, że wspomniany krzyż należał do nich. A więc, legenda o cudownym krzyżu wyłowionym z wody może posiadać ziarno prawdy?

To właśnie wokół kościoła Św. Krzyża powstaje pierwsza osada, którą możemy określić, jako zalążek dzisiejszego miasta. Do kościoła, w którym znajdował się cudowny krzyż zaczęli przybywać wierni i pielgrzymi. W bezpośredniej bliskości świątyni powstaje dom dla opiekuna świątyni z czasem proboszcza. Nieopodal wzniesiono zapewne jakieś lokum dla coraz to liczniejszych pielgrzymów. Tu, też wybudowano dwór miejscowego wodza. Z czasem powstaje jeszcze więcej drewnianych budowli i domów. Oprócz ośrodka pielgrzymkowego kontynuowana jest wycinka lasu, rozwija się tkactwo, hodowla zwierząt i handel. Osada znacznie rozrasta się. Niestety teren osiedla jest jednak znacznie ograniczony przez płynącą rzekę i gęsto zadrzewione, strome stoki, głębokiego w tym miejscu wąwozu. Żeby osada mogła się dalej rozrastać i rozbudowywać należy najpierw wykarczować las. Pracowici mieszkańcy wycinają drzewo za drzewem, praca wre na całego a osadzie przybywa nowych domostw. Źródła z tego okresu wspominają „bezimienne” miasteczko ulokowane „przed zamkiem” (wg Kroniki). Co się wydarzyło, że ta XIII- wieczna osada, znajdująca się w głuszy leśnej zaczęła być nazywana miastem Nowa Ruda (Neurode)? Moja własna teoria opowie nam, co mogło się wydarzyć nad Włodzicą w XII wieku.

„Cudowny” krzyż w kościele, setki pielgrzymów, praca, bezpieczeństwo dzięki pobliskiemu zamkowi powoduje napływ sporej ilości osadników głównie Czechów i Niemców. Dość spora grupa tych ostatnich pracowała przy wycince lasu. Pewnego dnia ciężko pracujących drwali odwiedza jakiś lokalny władca. Przybyły wódz dopiero na miejscu zorientował się, że przyjechał nie w to miejsce gdzie był zaproszony. W okolicy pracowało dla niego wielu drwali, na dodatek w kilku różnych miejscach. Widząc mnóstwo świeżo wyciętych drzew, zdziwiony stwierdza, że to jest zupełnie „nowa wycinka” i wcześniej jej tu nie widział. A że człowiek ten był osadnikiem pochodzącym zza Odry, słowa Nowa Wyręba (Nowe Karczowisko, Nowa Wycinka, Nowa Poręba) w jego ustach zabrzmiało mniej więcej tak:

„O mein Got!” - „Neuwen Rode!”, a jakiś znajdujący się przy nim skryba zanotował słowa Pana, który w swojej łasce nazwał nową osadę.

Neuwen Rode to pierwsza historyczna, źródłowo potwierdzona, nazwa naszego miasteczka wymieniona w 1337 roku. Nazwa z czasem przekształciła się w jednoczłonową, Neurode. W roku 1945 gdy cały Dolny Śląsk przeszedł pod administrację polską utrwaliła się ta najładniejsza nazwa, Nowa Ruda.

A jak to się stało że Neurode zamieniło się w Nową Rudę to temat na inną historię…

Więcej na Profilu MC Noworuders

Dodaj komentarz

Komentarze dla artykułu (0): Miasto z płynącego krzyża

foto: pixabay.com

Radkowskiej straży miejskiej nie jest obojętny los zwierząt. Tak przynajmniej twierdzą funkcjonariusze, którzy w 2018 r. podjęli 12 interwencji w sprawie zwierząt.

W takim lokalu mieszka trójka małych dzieci

Ten budynek nie ma fundamentów. Nikt nie pamięta, kiedy cokolwiek tu remontowano. Ściany pękają. Mieszkań dogrzać nie można, a ściany od podłogi do sufitu pokrywa grzyb. Lokatorzy rozkładają ręce i proszą o jedno - o godne warunki do życia.

Zamów reklamę

Skontaktujemy się z Tobą

Interesujesz się reklamą w gazecie? Może chcesz wynająć billboard lub promować się na tym portalu internetowym. Uzupełnij poniższe dane, a uzyskasz ofertę dostosowaną do Twoich potrzeb.
Formularz został wysłany.
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. ×