REKLAMA

Sprawa dla Prokuratora Generalnego

foto: użyczone

foto: użyczone

foto: użyczone

foto: użyczone

foto: użyczone

foto: użyczone

Skończył się horror mieszkańców i psów z Dzikowca. W środę, 2 maja wolontariusze Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt wywieźli 15 czworonogów z domu Pana Krzysztofa. Jednocześnie przeciwko właścicielowi zwierząt i wszystkim odpowiedzialnym urzędnikom zostało skierowane do Prokuratora Generalnego zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa znęcania się nad zwierzętami, pomocnictwa oraz niedopełnienia obowiązków służbowych.

Horror trwał kilka lat. Nikt nie mógł, albo nie chciał niczego zrobić w sprawie psów Pana Krzysztofa z Dzikowca. Co działo się za drzwiami jego domu wiedzieli wszyscy – lekarz weterynarii, sołtys i gminni urzędnicy. O gehennie dwóch sióstr i dwójki małych dzieci mieszkających pod jednym dachem z 15 psami piszemy od kilku tygodni. Podobnie jak o pogryzieniu syna sąsiadki Pana Krzysztofa i koszmarze mieszkańców. Podczas gdy w domu Pana Krzysztofa rozgrywała się tragedia, na zewnątrz trwał urzędniczy ping – pong. Do 2 maja. W tym dniu przed bramą Pana Krzysztofa pojawili się przedstawiciele Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt. To co zobaczyli, zmroziło im krew w żyłach. - Chodziłem dosłownie po gównach, które miały 40 cm. Te psy nie były wysterylizowane, rozmnażały się i zagryzały między sobą. Szczeniaki były zagryzane. Zabraliśmy 15 psów. Wszystkie suki były w ciąży. Kopulowały się tam jak tylko mogły między sobą. Jeszcze chwila a zamiast 15, byłoby 60 psów. Właściciel wyrzucał nam te psy przez okno - opowiada nam Konrad Kuźmiński z Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt.
Makabryczny widok
- Grzyb, syfilis, pchły. Zwierzęta były pogryzione i zarobaczone. One przez kilka lat nie wychodziły z pomieszczeń. W domu czuć było niesamowity odór amoniaku. Jeszcze takiego czegoś nigdy nie widziałem - twierdzi Pan Konrad.
Wójt umyła ręce
DIOZ o sytuacji w Dzikowcu został zaalarmowany przez swoich wolontariuszy, którzy już wcześniej próbowali coś zrobić. Ale jak mówi Pa Konrad, nie radzili sobie z władzami gminy. - Kto tam chodzi do urn wyborczych? Kto wybrał takiego włodarza - zastanawia się Pan Konrad. - Wójt miała ustawowy środek, aby pomóc i w drodze decyzji odebrać te psy, bo tam dochodziło krótko mówiąc do znęcania się nad zwierzętami. Tymczasem wójt nie chciała z nami rozmawiać. Była butna, arogancka i chamska. Najpierw rzucała telefonem, a potem nie odbierała - mówi zbulwersowany Pan Konrad.
Polecą głowy?
Ogromne zbulwersowanie budzi fakt, że instytucje, które powinny zareagować odbijały między sobą piłeczkę, a horror w Dzikowcu trwał. - W piśmie lekarz weterynarii informuje, że nie weszli do pomieszczeń, do których mieli wejść, a jedynie kazali właścicielowi psów zrobić zdjęcia czworonogów i na tym się opierali. Na tej podstawie stwierdzili, że psy są w dobrej kondycji! Nikt nie zrobił oględzin. My 4 godziny chodziliśmy po gównach i wdychaliśmy amoniak! Policja nigdy nie weszła do miejsca, w którym doszło do przestępstwa. Prokurator umorzył w tej sprawie postępowanie - mówi zdenerwowany Pan Konrad.
Policjanci nadal nie czują się jednak winni. - Ok. 2 tygodni temu w tym miejscu odbyła się wizja lokalna z udziałem lekarza weterynarii i innych osób, które nie miały żadnych uwag i nie stwierdziły zagrożenia dla psów. Z ustaleń wynikało, że właściciel zajmuje się psami, karmi je, a władze gminy zadeklarowały pomoc w przekazaniu psów do schroniska za zgodą właściciela - przekonuje Wioletta Martuszewska, rzecznik kłodzkiej policji.
Śledczy działali jednak też wcześniej. - Postępowanie było prowadzone w kierunku znęcania. Jednak w 2016 r. zostało umorzone z braku znamion czynu zabronionego, przestępstwa. Nikt nie złożył zażalenia. Z opinii biegłego weterynarza warunki w jakich trzymane były psy nie wpływały na ich stan zdrowia - przypomina Joanna Pera-Lechocińska, zastępca Prokuratora Rejonowego w Kłodzku.
Teraz najprawdopodobniej działania naszych śledczych, samorządowców i weterynarzy przeanalizuje Prokuratura Generalna. DIOZ chce by winni zostali ukarani. - Przeciwko właścicielowi zwierząt i wszystkim odpowiedzialnym urzędnikom zostało skierowane do Prokuratora Generalnego zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa znęcania się nad zwierzętami, pomocnictwa oraz niedopełnienia obowiązków służbowych. W sumie 17 osób. Tej sprawy na szczeblu lokalnym załatwiać nie będziemy - informuje Konrad Kuźmiński.

Dodaj komentarz

Komentarze dla artykułu (0): Sprawa dla Prokuratora Generalnego

Mieszkańcy pytają, czy Słupiec podzielony jest na Polskę „A” i Polskę „B”. O co chodzi? Chodzi o niewyremontowane pobocze na ul. Kwiatkowskiego przy budynku nr 21.

Jerzy Dec to radny Sejmiku Województwa Dolnośląskiego, który w tegorocznych wyborach otrzymał 8 880 głosów, a wraz z nimi mandat zaufania wyborców.

Zamów reklamę

Skontaktujemy się z Tobą

Interesujesz się reklamą w gazecie? Może chcesz wynająć billboard lub promować się na tym portalu internetowym. Uzupełnij poniższe dane, a uzyskasz ofertę dostosowaną do Twoich potrzeb.
Formularz został wysłany.
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. ×