REKLAMA

„Hotel Nieszczęście?”

Kolejna porcja ciekawych historii o Nowej Rudzie

Krzyki rozchodziły się po całej klatce schodowej niosąc się dudniącym echem po całym hotelu. Kilku gości spożywających właśnie obiad w hotelowej restauracji znajdującej się na parterze budynku, przerwali jedzenie i patrząc na siebie w milczeniu wsłuchiwali się w odgłosy z góry. -Nie! Nie! Precz! Precz mi z moich oczu! Precz poczwaro! Aaaaa! – ostatni krzyk a raczej wrzask było słychać nawet na zewnątrz. Po chwili z pokoju na piętrze doleciał odgłos wystrzału. Najpierw jeden, a po chwili drugi. Potem zapanowała już tylko głucha cisza. Przerażona obsługa hotelowa stała przy drzwiach ale bała się nacisnąć klamkę, zrobił to dopiero właściciel lokalu. Pokój był ciemny i duszny, zasunięte kotary niemal w ogóle nie przepuszczały światła. Swąd pozostały po wystrzale unosił się bezwiednie w powietrzu. Pracownik automatycznie odsunął ciężkie zasłony i otworzył okno. Promienie słońca oślepiły wszystkich przebywających w pomieszczeniu. Dopiero po chwili zauważyli stojącego mężczyznę w rozpiętym mundurze wojskowym, który nadal trzymał dymiący jeszcze pistolet. Skierowany był w pusty fotel, w którego oparciu widniały dwie przestrzelone dziury. -Ona, ona…- szeptał wojskowy – ona tam była. Widziałem ją… W ten sposób mógł przebiegać incydent jaki miał się podobno wydarzyć w noworudzkim hotelu Hohenzollern należącym do starej mieszczańskiej rodziny Olbrichów, a mieszczącym się w kamienicy na dzisiejszej ulicy Przechodniej 3. Hotel w Villi Leffler wybudowany został jeszcze w XIX wieku i od samego początku przypadł gościom do gustu. Niemiecki żołnierz, weteran wojny domowej w Hiszpanii, w jakimś letargu zobaczyć miał ponoć jakąś zjawę siedzącą na jego fotelu. Sprawę natychmiast wyciszono i zatuszowano. W maju 1945 roku hotel wraz z restauracją zajęty został przez oficerów Armii Czerwonej. Wg jednej z powojennych opowieści, któregoś dnia, w jednym z pokoi odnaleziono ciało sowieckiego kapitana z poderżniętym gardłem. Jednak w dokumenty wpisano zawał serca i sprawę również zatuszowano. Jednak największa tragedia miała się dopiero wydarzyć. 21 stycznia 1999 roku budynkiem, w którym niegdyś mieścił się hotel Olbrichów, wstrząsnęły dwie eksplozje. Wybuchł gaz z wadliwie napełnionej butli gazowej. W przeciągu kilku minut, cała trzykondygnacyjna kamienica, staje w płomieniach. Niestety, w wyniku wybuchu ginie jedna osoba, druga umiera w szpitalu, a kolejne są ciężko poparzone… Kilka lat później gdy budynek już odbudowano, a o styczniowej tragedii powoli zaczęto zapominać. Miał miejsce kolejny niewytłumaczalny incydent. Podczas snu jednej z lokatorek kamienicy przy Przechodniej 3, ma miejsce awaria piecyka gazowego. Gaz lub też jego spaliny zaczęły wypełniać pomieszczenie i wtenczas śpiącej kobiecie ukazuje się tajemnicza postać nakazująca jej natychmiastową ewakuację. Tym razem wszystko miało swoje szczęśliwe zakończenie. Przerażeni mieszkańcy opuszczają budynek na czas i nikomu nic się nie dzieje. Od tego czasu ludzie zwykli mówić, że dom ma swojego Anioła Stróża i już mu nic nie grozi. Kim była zjawa z Villi Leffler, a może dobry Anioł Stróż to jedna z nieszczęśliwych ofiar pożaru…

 

Chcesz poznać więcej ciekawych historii? Sprawdź koniecznie profil Nowa Ruda, Neurode, Tajemnice, zagadki, historia

Dodaj komentarz

Komentarze dla artykułu (0): „Hotel Nieszczęście?”

Policyjny pościg trwał dość długo. Młody mężczyzna za szereg przestęstw, których się dopuścił może trafić za kraty nawet na pięć lat

Dziennikarze przejmują pałeczkę. Sami wyjaśniają, co stało się za tymi drzwiami w jednym z budynków przy ul. Piastów w centrum Nowej Rudy.
Zamów reklamę

Skontaktujemy się z Tobą

Interesujesz się reklamą w gazecie? Może chcesz wynająć billboard lub promować się na tym portalu internetowym. Uzupełnij poniższe dane, a uzyskasz ofertę dostosowaną do Twoich potrzeb.
Formularz został wysłany.
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. ×