REKLAMA

Strażacy zawiedli

Nie popisali się strażacy ochotnicy z gminy Radków. Mieli zabezpieczać zawody sportowe „Garmin Ultra Race Radków 2019” i „Garmin Triminator Radków”, a mało brakowało, aby przez nich w ogóle się one nie odbyły.

13-15 września. To właśnie w tych dniach w Radkowie odbywały się zawody sportowe „Garmin Ultra Race Radków 2019” i „Garmin Triminator Radków”. Start i metę zorganizowano na terenie radkowskiego zalewu. Trasy biegowe przebiegały na terenie gmin: Radków, Szczytna, Duszniki Zdrój, Lewin Kłodzki i Kudowa Zdrój. Przez trzy dni w zawodach uczestniczyło w sumie 1 992 zawodników. Komenda Wojewódzka Policji zgodziła się na organizację tak olbrzymich zawodów wiedzą, że strażacy ochotnicy zajmą się ich zabezpieczaniem. Ale tego nie zrobili tak, jak było to ustalone.

Nie dotrzymali ustaleń

Przed imprezą władze Radkowa ustaliły, że imprezę: 13 września zabezpieczać będzie 20 strażaków ochotników, 14 września 37 strażaków i 3 samochody (1 pożarniczy i 2 ratownictwa drogowego), a 15 września 4 strażaków i 1 samochód ratownictwa drogowego. Tymczasem 13 września do wykonywania zadań zgłosiło się zaledwie 8 osób, 14 września 19, a 15 września 3 osoby. Jak przyznaje burmistrz Jan Bednarczyk, brak chociaż jednej osoby ze składu służby porządkowej, zabezpieczenia medycznego, WOPR-u lub GOPR-u, powoduje wstrzymanie zawodów do czasu uzupełnienia braków, a w przypadku ich nie uzupełnienia odwołanie imprezy. Ostatecznie imprezy nie odwołano, ale każdego dnia organizatorzy uzupełniali brakującą służbę porządkową wolontariuszami firmy „LABOSPORT”. Były też dysponowane dodatkowe siły policji z Komendy Powiatowej Policji w Kłodzku.
Gmina dla strażaków

Zachowania druhów z gminy Radków nie pochwala szef noworudzkich strażaków. - Burmistrz robi bardzo dużo imprez i zazwyczaj zabezpieczeniem zajmują się strażacy ochotnicy. Teraz strażacy zawiedli burmistrza. Impreza się odbyła, ale mogła się nie odbyć - komentuje sprawę Rafał Chorzewski, szef Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Nowej Rudzie. - Strażacy wiedzieli o tym dużo wcześniej, bo imprezy są zapowiadane z dużym wyprzedzeniem. Po prostu zlekceważyli sobie sytuację, podeszli do tego tak, że jakoś to pójdzie. To jest stowarzyszenie, więc mało kto może ich rozliczyć. Moim zdaniem nieładnie się zachowali, bo jakby zgłaszali wcześniej, że ich nie będzie to byłoby zupełnie inaczej. Tym bardziej, że to była impreza o randze krajowej - dodaje Chorzewski. Ta sytuacja może spowodować, że zatwierdzając budżet na 2020 rok, radni obniżą wydatki na Ochotnicze Straże Pożarne (będące poza systemem ogólnopolskim) do ustawowego minimum. Najprawdopodobniej nie będą mieli też co marzyć o podwyżce stawki 10 zł, jakie otrzymują za każdą godzinę udziału w tego typu imprezach. Na razie jednak, po miesiącu od imprezy, gdy emocje opadły, burmistrz zapewnia, że do tego nie dojdzie. - Nie przyjechali bo ich nie było. Impreza się odbyła. Zabezpieczenie jej ostatecznie było prawidłowe. Są to Ochotnicze Straże Pożarne, które za chwilę w tej polityce mogą mieć jeszcze większe problemy - mówi Jan Bednarczyk. - Jeżeli nie będzie zakrojonej na szeroką skalę akcji agitacyjnej i szkoleniowej do Ochotniczych Straży Pożarnych to ich za chwilę po prostu nie będzie. W tym jest problem, a nie w tym, że oni nie chcą - dodaje burmistrz.

Dodaj komentarz

Komentarze dla artykułu (1): Strażacy zawiedli

Obrazek użytkownika strażak
  • strażak
  • 19-10-2019

Pan Chorzewski, jak zwykle, prezentuje pogląd typowy dla wielu funkcjonariuszy PSP: ochotnicy mają stać na baczność i czekać na dalsze rozkazy. Często zapomina on jednak, że działalność ta ma charakter DOBROWOLNY i w przypadku, gdy coraz częściej stawiane nam są absurdalne wymagania, a większość naszych działań związanych z pozyskaniem nowego sprzętu odbierana jest jako fanaberia, to takie sytuacje będą się powtarzać. Niestety - w pewnym momencie ktoś stwierdzi: "w imię czego mamy się szarpać, jak i tak wielu uważa, że tylko chlejemy w remizie?". I wtedy będzie problem, a nie jakiś tam bieg czy inny czort...

Ma 24 lata. Ma plany, marzenia i całą przyszłość przed sobą. Dziś jednak stoi ona pod znakiem zapytania. Wszystko zmienił jeden dzień i tragiczny wypadek. Amadeusz jest w śpiączce, a na jego wybudzenie potrzeba ponad 70 tys. zł.

OSP Dzikowiec zostaje bez remizy. - Nie wiem, czy w Polsce takie przypadki były czy nie, żeby wójt wyrzuciła straż pożarną na bruk. O takich rzeczach ja nie słyszałem – tak komentuje poczynania Adrianny Mierzejewskiej były wójt gminy Nowa Ruda, a zarazem radny powiatowy Sławomir Karwowski.

Zamów reklamę

Skontaktujemy się z Tobą

Interesujesz się reklamą w gazecie? Może chcesz wynająć billboard lub promować się na tym portalu internetowym. Uzupełnij poniższe dane, a uzyskasz ofertę dostosowaną do Twoich potrzeb.
Formularz został wysłany.
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. ×