REKLAMA

Urodziny z bójką w tle

Miała być fajna impreza urodzinowa, a skończyła się bójką i szpitalem. Do zdarzenia doszło w Dzikowcu.

Była godzina 22:43 kiedy do wsi przyjechała policja. Mundurowi zatrzymali dwóch pijanych 18-latków, którzy pobili jednego z uczestników imprezy. - 18-latkowie byli nietrzeźwi i w porozumieniu dokonali pobicia 32-letniego mieszkańca powiatu kłodzkiego. Mężczyzna doznał obrażeń ciała i został przewieziony do szpitala. 18-latkowie zostali zatrzymani i przewiezieni do aresztu. Wszyscy mężczyźni to mieszkańcy powiatu kłodzkiego - informuje Wioletta Martuszewska z Komendy Powiatowej Policji w Kłodzku. Na szczęście pobity nie doznał poważniejszych obrażeń. - Mężczyzna w stanie ogólnym bardzo dobrym został przewieziony do szpitala w Polanicy Zdroju. Sam wezwał na miejsce zdarzenia policję - mówi Szymon Czyżewski, kierownik dyspozytorni wrocławskiego Pogotowia Ratunkowego.
Brutalne zajścia
Martuszewska nie ujawnia szczegółów interwencji policji. Z naszych ustaleń wynika jednak, że na miejsce przyjechały co najmniej trzy radiowozy. Interweniowali nie tylko policjanci z Nowej Rudy. Nasi funkcjonariusze poprosili o pomoc policjantów z Kłodzka. Uczestnicy imprezy, to najprawdopodobniej osoby z zewnątrz, które wdały się w bójkę z miejscowymi. Tych interwencji Martuszewska nie chciała nam jednak potwierdzić.
Bez szkód
Imprezę zorganizowano w hali w Dzikowcu. Jak zapewnia sołtys wsi, zniszczeń po bójce nie ma. - Bójka nie miała miejsca w hali. Zniszczeń żadnych nie ma. Rodzice pilnowali, żeby tam się nic nie działo. Do zdarzenia doszło poza halą - zapewnia Agnieszka Tomczuk, sołtys Dzikowca. Jaka kara czeka na 18-latków? Jak mówi Martuszewska, wszystko będzie zależało od obrażeń jakich doznał poszkodowany, a na te informacje będziemy musieli poczekać przynajmniej do przyszłego tygodnia, gdy będą znane wyniki wszystkich badań. Do zdarzenia doszło w sobotę, 28 lipca.

Dodaj komentarz

Komentarze dla artykułu (0): Urodziny z bójką w tle

Drzewo spadło na osobowego Fiata Ducato. Kierowca, 46-letni Pan Jarosław zginął na miejscu. Gdyby drzewo spadło 5 sekund wcześniej, kierowca, prawdopodobnie by się zatrzymał. A gdyby 5 sekund później, to zdążyłby przejechać.

foto: dolny-slask.org.pl

Olbrzymi huk i dziwny zapach. Mieszkańcy Ścinawki Śr. alarmują naszych dziennikarzy – zakład zatruwa życie mieszkańcom sąsiadujących z nią domów. Sprawdzamy jak wygląda życie w cieniu fabryki.

Zamów reklamę

Skontaktujemy się z Tobą

Interesujesz się reklamą w gazecie? Może chcesz wynająć billboard lub promować się na tym portalu internetowym. Uzupełnij poniższe dane, a uzyskasz ofertę dostosowaną do Twoich potrzeb.
Formularz został wysłany.
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. ×