REKLAMA

Proboszcz bez winy

Proboszcz wyjaśnienie napisał. Biskup je przyjął.

Kuria nie zdradza, jak tłumaczył się proboszcz z afery pogrzebowej w Dzikowcu. Nie zamierza też ukarać ks. Marka Bordjakiewicza.
- Biskup zapoznał się ze skargą i poprosił proboszcza o ustosunkowanie się do niej i pisemne wyjaśnienie. Proboszcz ustosunkował się i skarga została wyjaśniona. Kuria nie widzi podstaw, aby prowadzić dalsze postępowanie w tej sprawie. Można zatem domniemywać, że skarga została wyjaśniona - informuje ks. Daniel Marcinkiewicz, rzecznik prasowy Świdnickiej Kurii Biskupiej.
Tolerancyjny biskup
Jak tłumaczył się proboszcz parafii w Dzikowcu, Kuria nie zdradza. Informacji o tym, że sprawa pogrzebowego skandalu została wyjaśniona, nie dostała też wnuczka zmarłego Antoniego Mądraszka. - Pierwsze słyszę. Jeszcze nic nie wiemy - twierdzi pani Ewa. Wspólnie z rodziną Pani Ewy czekamy na pismo z wyjaśnieniami, aby przekonać się, czym proboszcz tak ujął Biskupa, że ten nie wyciągnął w stosunku do niego żadnych konsekwencji. - Jeżeli proboszcz ustosunkuje się do prośby biskupa, to rodzina otrzyma wyjaśnienia od biskupa i proboszcza - zapewniał nas kilka tygodni temu ks. Daniel Marcinkiewicz. Przypomnijmy. Ta sprawa zbulwersowała mieszkańców Dzikowca. Chodzi o skandal, do którego doszło podczas pogrzebu Antoniego Mądraszka, jednego z założycieli OSP w Dzikowcu. - Problemy pojawiły się już podczas organizacji pogrzebu. Dziadek mieszkał tu 96 lat. Był lubiany. Proboszcz z kolei nasłuchał się jakiś dziwnych, opowiadanych historii, że dziadek był ormowcem, że był złym człowiekiem, co jest nieprawdą. Ksiądz nie chciał przyjąć ciała do kaplicy i do kościoła. Nie miał prawa tego zrobić - opowiadała rozżalona wnuczka. - Kaplicy nam nie otworzył. Nie pozwolił w niej czuwać przy dziadku. Dopiero na pół godziny przed mszą pozwolił przywieźć ciało do kościoła. Wcześniej nie pozwolił wnieść trumny. Nie pozwolił też, żeby weszli Ci, którzy przyszli dziadka pożegnać. Pogrzeb odprawił z wielką łaską, a gdy wszedł do kościoła, to krzyczał - żegnajcie się, bo trumnę zamykam - wspominała Ewa Mądraszek. Jak podkreślała wnuczka, Pan Antoni był honorowym strażakiem, dlatego miejscowi strażacy chcieli oddać mu hołd. - Żadnego Srokowskiego nie chce widzieć, żadnych strażaków nie ma prawa być. Krzyczał, że nie chce ich widzieć. Telefoniczne dyskusje na ten temat prowadziłam z proboszczem 2 godziny. Przecież to był ich człowiek i oni mieli prawo oddać mu hołd. Dlatego przyszli - mówiła nam pani Ewa. - Sztandar z Dzikowca nie wszedł. Wpuścił za to sztandar gminy i Woliborza. Stanął przed kościołem, mamę zaczął odsuwać, mnie też. Powiedziałam, że nie ma żadnej czarnej listy, że kościół jest dla wszystkich - podkreślała w rozmowie z nami wnuczka Pana Antoniego. Rodzina napisała na proboszcza skargę do biskupa. Dziś już wiemy, że wyjaśnienia proboszcza zostały przez niego przyjęte. Tylko czy takie zachowanie, można w jakikolwiek sposób wyjaśnić?

Dodaj komentarz

Komentarze dla artykułu (2): Proboszcz bez winy

Obrazek użytkownika Adam
  • Adam
  • 13-09-2018

Dlatego od 15 lat przestałem chodzić do kościoła.Jak kościół nie oczyści się z brudów to wierni będą coraz szybciej odchodzic
Obrazek użytkownika KAT
  • KAT
  • 15-09-2018

CZARNA MAFIA

Właścicielka jednego z noworudzkich sklepów dała się nabrać. Straciła 40 tys. zł.

Nie będzie progów zwalniających na ul. Broniewskiego w dzielnicy Słupiec.

Zamów reklamę

Skontaktujemy się z Tobą

Interesujesz się reklamą w gazecie? Może chcesz wynająć billboard lub promować się na tym portalu internetowym. Uzupełnij poniższe dane, a uzyskasz ofertę dostosowaną do Twoich potrzeb.
Formularz został wysłany.
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. ×