REKLAMA

Będzie o romansie

Jolanta Maria Kaleta, autorka m.in. „Złota Wrocławia” czy „Strażnika Bursztynowej Komnaty” odwiedzi radkowską bibliotekę już 17 maja. Nam pisarka opowiada o kulisach powstawania jej nowej powieści – romansu historycznego „Wojna i miłość”.

Będzie Pani gościć w radkowskiej bibliotece 17 maja z nową książką, romansem historycznym „Wojna i miłość”. Do tej pory czytelnicy znają Panią jako autorkę powieści sensacyjno – przygodowo – kryminalnych. Romans historyczny to coś nowego, dlaczego postawiła Pani właśnie na ten rodzaj literatury?

Jeżeli popatrzymy na tematykę tej książki, czyli I wojnę światową, która m.in. przyniosła Polsce niepodległość i popatrzymy na daty to mamy stulecie niepodległości. To taka moja cegiełka, która okazała się dużą cegłą jak ją napisałam (śmiech) ku czci stulecia odzyskania niepodległości. Ponieważ jest to wojna to trudno się tam doszukiwać sensacji czy jakiś tajemnic i przygody. Tak jak tytuł sugeruje „Wojna i miłość”, tak w tej kolejności są te problemy w powieści pokazane.

Odzwierciedleniem bohaterów były autentyczne postacie historyczne?

Jest bardzo dużo takich postaci. Ośmielę się na porównanie do Trylogii Sienkiewicza, gdzie mamy w pierwszym planie bohaterów fikcyjnych, a w tle mamy postacie historyczne. Tak samo jest u mnie. Mamy wiele postaci historycznych zaczynając od Piłsudskiego, poprzez cały szereg oficerów brygad legionowych a kończąc na Rasputinie. Jeżeli chodzi o bohaterów fikcyjnych to inspirowała mnie historia rodzinna mojego męża, kiedy podczas prowadzenia badań genealogicznych okazało się, że pradziadek mojego męża był carskim dragonem, który ze swoim pułkiem przebywał na terenach Królestwa Polskiego zaboru rosyjskiego i ożenił się z Polką.

Pani książki znikały i znikają z bibliotecznych półek w zatrważającym tempie. Czytają je kobiety i mężczyźni. A romans historyczny – sięgną po niego mężczyźni?

Jak najbardziej. Czy Trylogię Sienkiewicza czytają tylko kobiety? Czytają ją wszyscy. Moja książka skonstruowana jest na podobnej zasadzie. Jak popatrzymy na Ogniem i mieczem, czy Pana Wołodyjowskiego czy Potop, to osią jest tam jednak miłość dwojga bohaterów, której przeszkadzają wydarzenia wojenne. Jeżeli popatrzymy na nasze życie to też głównie koncentrujemy się wokół naszych spraw uczuciowych, a otaczająca nas rzeczywistość nam w tym przeszkadza lub nam to ułatwia. W powieści jest bardzo dużo scen batalistycznych, które uwielbiają mężczyźni. Wybrałam najważniejsze wydarzenia, z naszego polskiego punktu widzenia, jeżeli chodzi o odzyskanie niepodległości, lub które były bardzo spektakularne jak słynna szarża pod Rokitną.

W którą stronę bardziej by się Pani przychyliła ze swoją powieścią – sienkiewiczowską czy dumasowską, w stronę Aleksandra Dumas?

Bardziej Sienkiewiczowską. To, co pisał Dumas to jest bardziej z gatunku płaszcza i szpady, ale powiem szczerze, że też mnie korci, żeby spróbować. Mam nawet wybraną tematykę. Nie wiem, czy do tego dojdzie, bo to będzie zależeć od wydawnictwa, czy byłoby zainteresowane. Pisząc „Wojnę i miłość” najbardziej inspirowałam się jednak „Wojną i pokojem” Tołstoja.
Dziękujemy za rozmowę

Dodaj komentarz

Komentarze dla artykułu (0): Będzie o romansie

foto: użyczone

Ręce opadają. Na cmentarzu w Ścinawce Dol. znów jest bałagan - alarmują mieszkańcy.

foto: pixabay.com

Zabił kolegę i poszedł siedzieć. Dziś jest na wolności. Wrócił do rodzinnej wsi, a jej mieszkańcy zastanawiają się jak będzie dalej?

Zamów reklamę

Skontaktujemy się z Tobą

Interesujesz się reklamą w gazecie? Może chcesz wynająć billboard lub promować się na tym portalu internetowym. Uzupełnij poniższe dane, a uzyskasz ofertę dostosowaną do Twoich potrzeb.
Formularz został wysłany.
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. ×