REKLAMA

Choroba wstrzymała śledztwo

Choroba mundurowego wstrzymała śledztwo. Śledczy nie potrafią na razie odpowiedzieć na pytanie, czy w Świerkach doszło do przestępstwa wyborczego.

- Śledztwo jest w toku. Policjant prowadzący czynności w tej sprawie był chory. Na to nie mamy wpływu. Teraz dopiero będzie przesłuchiwał świadków w tej sprawie i prowadził dalsze czynności wyjaśniające - informuje nas Jan Sałacki, szef kłodzkiej prokuratury. Przypomnijmy, że cała sprawa miała rozgrywać się w niewielkich Świerkach. Są świadkowie i są nagrania, które mają dowodzić, że sołtys wsi dowoził wyborców do lokali wyborczych i wskazywał na kogo mają głosować. - Są dowody. Jest nagrana rozmowa telefoniczna na temat dowożenia na wybory i sugestii na kogo głosować. Sprawa została zgłoszona na policję - mówiła nam pani Beata, mieszkanka Świerk. - Kandydat na radnego dowoził osoby do lokali wyborczych. Z jedną panią nawet wszedł na sale i podawał na kogo ma głosować. To byli ludzie, którzy w życiu sami na wybory by nie poszli - przekonywała nas nasza Czytelniczka. - 25 października do prokuratury wpłynęły materiały z komisariatu policji w Nowej Rudzie, dotyczące zawiadomienia jednej z osób, że określony mieszkaniec gminy Nowa Ruda mógł wpływać na wynik wyborczy poprzez podwożenie wyborców. 26 października wszczęte zostało śledztwo. Jest to czyn zagrożony karą od 3 miesięcy do pięciu lat więzienia - potwierdzał nasze ustalenia prokurator Jan Sałacki. Sołtys, a zarazem gminny radny już wtedy nie przyznawał się jednak do zarzucanych mu czynów. - To nie jest prawda. Ktoś przegrał wybory i to odpalił - przekonywał Wacław Łukasiewicz. - Uważam, że uczciwie wygrałem wybory, nie pierwsze zresztą. Jeżeli ktoś widział nieprawidłowości, dlaczego nie zgłosił tego w trakcie wyborów. To nie do pomyślenia, żeby ktoś wyciągał takie sytuacje, ja nie mam sobie nic do zarzucenia - dodawał.

Dodaj komentarz

Komentarze dla artykułu (0): Choroba wstrzymała śledztwo

foto: pixabay.com

25 stycznia doszło do śmierci w pijalni piwa przy ul. Armii Krajowej w centrum Nowej Rudy. Pomimo to nadal nie ma wyników sekcji zwłok, a tym samym odpowiedzi na pytanie, co się wydarzyło.

foto: pixabay.com

W kuchennej szafce schował 2 kg amfetaminy o wartości ok. 80 tys. zł.

Zamów reklamę

Skontaktujemy się z Tobą

Interesujesz się reklamą w gazecie? Może chcesz wynająć billboard lub promować się na tym portalu internetowym. Uzupełnij poniższe dane, a uzyskasz ofertę dostosowaną do Twoich potrzeb.
Formularz został wysłany.
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. ×