REKLAMA

Zostaliśmy ubezwłasnowolnieni

W Dzikowcu działają dwie Ochotnicze Straże Pożarne. Różnica polega na tym, że jedna wyjeżdża do działań, a druga nie. Przyczyna? Toczący się od lat konflikt między zarządem jednostki, a m.in. wójt Mierzejewską. O kulisach konfliktu i problemach z władzami gminy opowiada Henryk Srokowski, były sołtys Dzikowca

Czy jest szansa, aby dwie OSP w Dzikowcu doszły do porozumienia i zaczęły działać wspólnie dla dobra mieszkańców?

Najważniejsze, by dostrzec, że OSP tworzą ludzie. Ludzie, którzy w Dzikowcu żyją obok siebie od wielu lat. Znają się, niejednokrotnie sobie pomagali i co nie jest nieistotne - tworzyli wspólnie jedną OSP. Chęć prawdziwego porozumienia powinna być po obu stronach, a jak dotychczas jest tylko po naszej stronie.

Jakie działania podjął zarząd OSP Dzikowiec, aby znaleźć nić porozumienia z władzami gminy oraz druhami z OSP Dzikowiec Kłodzki?

Zarząd przede wszystkim starał się spełnić i spełnił wszystkie wymagane warunki, które uprawniały naszą OSP do funkcjonowania i realizowania zadań statutowych. Przepisy obowiązującego prawa obligują nas wszystkich, nie tylko OSP, ale również władze gminy. Sygnalizowaliśmy chęć porozumienia już nie jeden raz. Ale nowej OSP chyba chodzi o politykę i być może przejęcie majątku wypracowanego przez naszych strażaków.

Możemy tu mówić o „politycznych” rozgrywkach?

Nie da się ukryć, że w dzisiejszych czasach polityka dominuje w wielu dziedzinach życia, a może w zasadzie w każdej. Jako strażak z ponad 50-letnim stażem robiąc to, co do mnie należało nigdy nie zastanawiałem się nad politycznym odbiorem tych działań. Faktem jest, że warunki w jakich funkcjonowaliśmy w minionych latach były dla naszej OSP sprzyjające. Niejednokrotnie otrzymywaliśmy wsparcie od byłego wójta Sławomira Karwowskiego. To właśnie dzięki Niemu wyremontowaliśmy remizę i salę sportową, zakupiliśmy dwa samochody strażackie, które są naszą własnością - nie Gminy. Wyremontowaliśmy budynek szkoły, a nasza OSP została włączona do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego. Za jego zgodą i wsparciem utworzyliśmy szkołę społeczną w Dzikowcu, która stanowi miejsce edukacji nie tylko dla uczniów z Dzikowca. Dla nas liczy się społeczeństwo. Czyli nie tylko gaszenie pożarów, ale także służba lokalnej społeczności np. poprzez prowadzenie szkoły i przedszkola. Mieliśmy też zamiar utworzyć żłobek dla naszych mieszkańców, ale w obecnych warunkach kiedy Pani Mierzejewska wyrzuciła nas z drugiego budynku byłej szkoły, to się chyba już nie da. O co chodzi Panu Gargolowi i Pani Mierzejewskiej – proszę ich pytać, ja to odbieram, że jest to polityka kosztem mieszkańców.

Remiza w Dzikowcu – jest szansa na porozumienie się w tej sprawie z druhami z OSP Dzikowiec Kłodzki?

Zarząd OSP w Dzikowcu jest otwarty na dialog. Ale ten naprawdę konstruktywny. Była opcja, aby w jednym boksie stał samochód nasz, a w drugim samochód drugiej OSP. Wtedy oczywiście nie mielibyśmy gdzie garażować naszego drugiego samochodu i stałby „pod chmurką”. Są to samochody, które kupiliśmy za własne pieniądze, nie gminne. Nasi druhowie godzinami i dniami remontowali remizę. Wydawaliśmy własne pieniądze na ten remont – warto o tym pamiętać. Odgrażano nam się, że wyrzucą nas z tej remizy. Pani Mierzejewska chce nas wyrzucić z remizy łamiąc prawo. My będziemy się bronić w tej sprawie w sądzie.

Co dzieje się teraz z Waszym sprzętem?

Nasz sprzęt został kupiony w dużej części za nasze własne pieniądze i nie widzimy powodu, by go komukolwiek oddawać, bo byłoby to okradzenie naszych członków. Jest to majątek bardzo dużej wartości i nie kupiła nam go gmina. Jak na razie mamy do niego dostęp, ale wystąpiły już pewne trudności w tym zakresie. Na przykład na mocy decyzji Wójta zamknięto nam pomieszczenia z naszym sprzętem komputerowym i sportowym, który służył dzieciom ze szkoły i przedszkola.

Ale przecież nie wyjeżdżacie, bo Wasi kierowcy nie mają badań?

Mamy 3 kierowców i 14 wyszkolonych ratowników, a 12 czekających na przeszkolenie, na które Pani Mierzejewska i Pan Gargol nie chcą ich wysłać. Pani Mierzejewska napisała nam, że nie ubezpieczy naszych strażaków i nie skieruje ich na badania pomimo, że to jest jej ustawowy obowiązek. Niestety przepisy mówią wyraźnie, że tylko wójt może skierować strażaków na badania lekarskie. Chcieliśmy za te badania zapłacić sami, ale i tak wójt nie wyda skierowania. Bez badań i bez ubezpieczenia żadnemu strażakowi nie wolno wyjechać do działać ratowniczo-gaśniczych. Co gorsza, wykreślono nas z Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego, o co wnioskowała pani Wójt. A bez aktualnych badań lekarskich strażaków i ubezpieczenia druhów, co zgodnie z ustawą jest obowiązkiem, pozostaje w gestii wójta, nasza jednostka została „ubezwłasnowolniona”.

Przypomnijmy od czego zaczęły się Wasze problemy?

Problemy zaczęły się w 2015 r., kiedy wójtem została Pani Mierzejewska. W 2017 r. obecny Prezes nowo powstałej OSP chciał przejąć władzę w naszej straży, zostać prezesem i przejąć władzę nad szkołą i przedszkolem. Zdecydowana większość naszych strażaków była temu przeciwna. W tymże też roku Pan Gargol zrezygnował z członkostwa w naszej OSP i zapisał się do OSP w Sokolcu. Od 2018 r. rozpoczęło się zintensyfikowane atakowanie i dyskredytowanie naszej jednostki. Wójt Mierzejewska nie zgadzała się na żadnego proponowanego przez nas kierowcę, a bez kierowcy nie mogliśmy wyjeżdżać. Wójt Mierzejewska oraz Pan Paweł Gargol jako Komendant Gminny blokowali skierowanie naszych strażaków na badania lekarskie i ich nie ubezpieczali. Ubezpieczenie strażaków i skierowanie ich na obowiązkowe badania lekarskie, są to statutowe obowiązki wójta, których od dwóch lat nie wykonuje pani Mierzejewska i drwi sobie z nas i z prawa. Nie stać nas na kosztowne sprawy sądowe, na które wójt Mierzejewska ma kasę od podatników. To za sprawą i na wniosek wójt Mierzejewskiej wykreślono nas z KSRG. Dziś zmuszeni jesteśmy do walki przed sądem, bo wójt Mierzejewska wyrzuca nas z remizy. Prowadzimy szkołę i przedszkole, które niektórzy mieszkańcy chcieli by zamknąć. Tylko dzięki zgodzie wójta Karwowskiego stworzyliśmy szkołę społeczną, która ma się dobrze. Ale ataki w celu jej zamknięcia są nieustanne. Chociażby poprzez próby doprowadzenia naszej OSP do likwidacji. Nie będzie naszej OSP = nie będzie szkoły i przedszkola, a tego będziemy bronić jak lwy. Ani Wójt Mierzejewska, ani Pan Gargol nie tworzyli szkoły i nie damy by ją zamknęli. Wyrzucono już naszych uczniów z sali komputerowej, zabrano zaplecze na sprzęt sportowy, próbuje się nas oczerniać i szkalować. Dziwnym przypadkiem „zginęły” nawet nasze dokumenty dotyczące OSP, łamane są prze wójta zapisy umów użyczenia oraz porozumienia. Jak długo damy radę - nie wiemy, ale wiemy, że potrzebujemy wszelkiej pomocy. Przez wójt Mierzejewską nie udało nam się wyremontować drugiego budynku i otworzyć w nim świetlicy z prawdziwego zdarzenia oraz żłobka, ale jeżeli przetrwamy obecnego wójta, to tylko dzięki wsparciu wielu mieszkańców Dzikowca, którzy widzą dobro, które przez 75 lat udało się nam zrobić. Faktu, że w Dzikowcu powstała druga jednostka OSP, nie można przedstawiać, jakoby jedna była za Karwowskim, a druga za Mierzejewską. To, że dzięki byłemu wójtowi Karwowskiemu wyremontowaliśmy remizę, wyremontowaliśmy salę sportową, zakupiliśmy dwa samochody strażackie (powtórzmy – samochody zostały kupione przez nas, a nie przez gminę! I są naszą własnością!). To, że dzięki wójtowi Karwowskiemu wyremontowaliśmy budynek szkoły, że nasza OSP została włączona do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego – nie zmieniają faktu, że jesteśmy jednostką OSP, działającą od 1945 r., kiedy jeszcze wójta Karwowskiego nie było na świecie. Nie chcemy też żadnej wojenki z wójt Mierzejewską.

Dodaj komentarz

Komentarze dla artykułu (3): Zostaliśmy ubezwłasnowolnieni

Obrazek użytkownika jarek
  • jarek
  • 29-05-2020

Znowu p. Srokowski mąci- nic się nie zmienił !
Obrazek użytkownika tym
  • tym
  • 29-05-2020

Baju,baju bedziem w raju...Panie Srokowski ludzie znają prawdę więc nie wysilaj się Pan...
Obrazek użytkownika Z miasta
  • Z miasta
  • 29-05-2020

Jakie to pisowskie. Wiocha to wiocha.

Fot. Lasy Państwowe

Jak się zachować, jeśli spotkamy dzikie zwierzę, jak zabezpieczyć się przed kleszczami, co możemy wykorzystać w terenie, aby ustalić swoją lokalizację, jeśli się zgubimy, gdy zastanie nas burza w środku lasu? Te informacje będzie mógł uzyskać każdy nas dzięki akcji "Świadomie do LASU"

Fot. Gmina Nowa Ruda

Dziś (piątek, 3 lipca) w Bystrzycy Kłodzkiej, Wójt Gminy Nowa Ruda Adrianna Mierzejewska odebrała z rąk wicemarszałka województwa dolnośląskiego Grzegorza Macko, posła na Sejm RP Marcina Gwóździa i dyrektora Wydziału Obszarów Wiejskich Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego, Izabeli Woronowicz promesę w wysokości 30 tys. zł na budowę placu zabaw w Ludwikowicach Kłodzkich. Dotacja została przyznana w ramach konkursu „Odnowa Wsi Dolnośląskiej”. Przeznaczona jest na powstały wiosną plac zabaw w Ludwikowicach Kłodzkich, na terenie przynależnym do Publicznego Przedszkola.

Zamów reklamę

Skontaktujemy się z Tobą

Interesujesz się reklamą w gazecie? Może chcesz wynająć billboard lub promować się na tym portalu internetowym. Uzupełnij poniższe dane, a uzyskasz ofertę dostosowaną do Twoich potrzeb.
Formularz został wysłany.
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. ×