REKLAMA

Książki pisane łzami

foto: użyczone

Na kartach „Dziewcząt z Auschwitz” powróciła do piekła wojny. Spisała poruszające i dramatyczne wspomnienia kobiet, które przeżyły w Oświęcimiu i dziś dają świadectwo. Teraz Sylwia Winnik pracuje nad nową książką, z którą w tym roku odwiedzi czytelników z Radkowa i Ludwikowic.

Nam opowiada m.in. o tym, dlaczego wybrała tak trudną tematykę, jaką są zbrodnie dokonywane na więźniach niemieckich obozów koncentracyjnych.

„Dziewczęta z Auschwitz”, pierwsza książka i już tak trudna tematyka – tematyka największych zbrodni jakich dokonano w dziejach ludzkości. Dlaczego zaczęła Pani od tak trudnego tematu?

To trudny, ale ważny temat. Zawsze marzyłam o tym, aby pisać. Kocham to robić. Jako dorosły człowiek, mając wiedzę na temat ważnych wydarzeń historycznych i istotnych aspektów społecznych, wiedziałam już, że będę poruszała tematykę trudną. Czasami przemilczaną, niedopowiedzianą. Pragnę mówić w imieniu tych, którzy swoich historii dotąd opowiedzieć nie mogli lub nie byli wysłuchani. Poza tym, moja rodzina również stała się częścią historii, także obozowej. I chyba to najbardziej skłoniło mnie do pochylenia się nad tym tematem.

Historia mało mówi o kobietach w obozach zagłady – Pani o nich opowiedziała – dla opowiadających był to zapewne powrót do piekła, które już raz przeżyły, a dla Pani trudne to były rozmowy?

To były bardzo emocjonalne rozmowy i spotkania. Trudno spojrzeć w oczy kobiecie, która widziała stosy trupów przed barakiem w obozie zagłady, trudno rozmawiać o wartościach i człowieczeństwie wiedząc, że każdego dnia podczas przebywania w Brzezince, musiała spoglądać śmierci w oczy. Dla moich rozmówczyń był to powrót do bolesnych wspomnień sprzed ponad siedemdziesięciu lat. Popłynęły łzy. Niejednokrotnie. I ja też płakałam, bo trudno nie ronić łez gdy wysłuchuje się o jednej z największych zbrodni na ludzkości w dziejach świata. Ludobójstwa. Niektóre opisy w moim pierwszym reportażu są brutalne, ale to nie znaczy, że ukazałam tylko ten okrutny aspekt obozowy i wojenny. Nie można zapominać, że zanim moje bohaterki trafiły do niemieckiego obozu zagłady w Auschwitz-Birkenau, miały piękne życie, dzieciństwo, radosne wspomnienia. Jest to więc także bardzo emocjonalny reportaż o życiu przed i w czasie wojny z uwzględnieniem miłości, tęsknoty i nadziei. Starałam się napisać reportaż w nieco inny sposób, inny od znanych nam dziś reportaży. Był pisany emocjami i łzami - więc czyta się go płynnie, lekko - co do konstrukcji formy pisania, mimo trudnego wymiaru tematyki. Jednak dzięki temu zabiegowi literackiemu, po "Dziewczęta z Auschwitz" sięgnęło już naprawdę wiele osób.

Nowa książka już niebawem? O czym będzie?

Premiera najnowszej książki będzie 27 lutego - przedsprzedaż w księgarniach internetowych już ruszyła, więc zachęcam do zapoznania się. To reportaż, który opowiada o wojnie współczesnej, ale nie tylko o tym. Tytuł reportażu "Tylko przeżyć. Prawdziwe historie rodzin polskich żołnierzy" nakreśla nieco szerszy zakres tematyki najnowszej książki. To relacje nie tylko żołnierzy wyjeżdżających na misje do Iraku, Afganistanu, Kosowa czy Syrii, ale przede wszystkich ich żon, dzieci, matek. To kolejny raz historie opisane emocjami. Nie brakuje w tej książce wojny, i scen iście z filmu akcji co ucieszy Panów, ale we wspomnieniach tych odnajdziemy przekaz o istocie rodziny, tęsknocie i rozłące. Z drugiej strony opowieść swoją snują żony tych żołnierzy, czasami dzieci i matki, dzięki czemu dowiadujemy się co czują gdy ich mąż, syn, ojciec jest na niebezpiecznej misji, gdzie toczy się wojna. Opowiadają o samotności, o tym jak radzą sobie z codziennością w strachu i w pojedynkę. Borykają się z takimi samymi problemami jak ja czy każdy z Państwa. Ich życie codzienne jest walką i wojną. Książka to dopowiada też i poddaje do dyskusji kwestię motywacji wyjazdów żołnierzy na zagraniczne misje. Czy to na pewno nie nasza wojna? Czy żołnierz jedzie tam tylko dla pieniędzy? Czy rodzina się na to godzi? Ile tak naprawdę trzeba poświęcić mając za męża i ojca żołnierza? Ta książka ma jednak wiele aspektów o których warto pomyśleć podczas lektury. Niemniej, jest to książka dla każdego, mężczyzny i kobiety. Pamiętajmy, że podobne emocje mogą czuć żony i rodziny policjantów, strażaków, ratowników medycznych, TOPR... każdy z nas.

Odwiedzi Pani z nią czytelników Radkowa i Ludwikowic, jakby Pani chciała, żeby wyglądało spotkanie?

Każde spotkanie jest wspaniałe, bo spotykam się bezpośrednio z Czytelnikiem, który pragnie tych historii opowiedzianych w reportażach, jak ja. To dla mnie bardzo ważne spotkania, gdyż mogę porozmawiać, wymienić zdania z osobami dla których piszę. Kocham rozmawiać z ludźmi, cenię ich zdanie, często zdarza mi się nawiązać piękne relacje z osobami, które udało się poznać właśnie na takich spotkaniach. Zdarzają się sytuacje spontaniczne, momenty pełne wzruszeń - każde ze spotkań jest niezwykłe. Na każde czekam z niecierpliwością i z całego serca dziękuję osobom, które chcą w nich uczestniczyć.

Dodaj komentarz

Komentarze dla artykułu (0): Książki pisane łzami

foto: pixabay.com

Prokurator czeka na opinię biegłego. Bednarczyk bije na alarm. Wracamy do sprawy 50- letniego pana Henryka ze Ścinawki Śr.

Architekci z Krakowa zaprojektują bożkowskie przedszkole.

Zamów reklamę

Skontaktujemy się z Tobą

Interesujesz się reklamą w gazecie? Może chcesz wynająć billboard lub promować się na tym portalu internetowym. Uzupełnij poniższe dane, a uzyskasz ofertę dostosowaną do Twoich potrzeb.
Formularz został wysłany.
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. ×