REKLAMA

Kto nie chce się dogadać?

foto: polska-org.pl

- Jeżeli gmina podtrzyma swoje stanowisko nie dogadamy się i nie będziemy zabiegać – mówi mecenas Krzysztof Mazur.

Zakonnice przerywają milczenie i tłumaczą jak wygląda sprawa sprzedaży budynku po zakonie w Ścinawce Śr.
Siostry Marianki podczas wakacji opuściły Ścinawkę Śr. Wraz z ich odejściem opustoszał budynek, w którym do tej pory siedzibę miał zakon. Nieruchomość szybko znalazła się w kręgu zainteresowań burmistrza Jana Bednarczyka, który chce ją przejąć i otworzyć Dom Opieki Dziennej i Całodobowej. Jednak nabycie nieruchomości okazało się być trudniejsze niż przypuszczał burmistrz - Niestety z siostrami rozmowy łatwe nie są. Gmina na własny koszt przeprowadziła inwentaryzację. Oszacowała koszty i wartość nieruchomości. Wreszcie złożyła wniosek wykupu – mówił Jan Bednarczyk. - Były już trzy wersje. Najpierw dzierżawa. Potem dzierżawa odpłatna za 4 tys. zł miesięcznie na 15 lat. Później sprzedaż gminie. Dostosowanie tego budynku będzie kosztowało około miliona złotych. Nie pozwolę na to, żeby pieniądze zostały wydane, a za chwilę ktoś mi powie, że muszę opuścić budynek – dodawał. Jan Bednarczyk chciał kupić budynek zakonu z możliwością spłaty w ratach w ciągu 5 lat. Siostry jednak nie zgodziły się na takie rozwiązanie. Dla burmistrza sprawa wydaje się być jasna - zakonnice chcą zrobić biznes na gminie - Odrzucono naszą propozycję. Zażądano spłaty całości, ok. miliona złotych do 2020 r. Mogę to spłacić do 2024 r., tak jak proponowaliśmy. Przecież drugie tyle pochłonie remont. Ponowiliśmy propozycję z kwotą pomniejszoną o bonifikatę udzieloną przez starostwo powiatowe - tłumaczył Jan Bednarczyk, burmistrz Radkowa. - To jest dziwne podejście. Siostry chcą chyba biznes na gminie zrobić – dodawał.
Przerywają milczenie
Po długim milczeniu do naszych dziennikarzy zadzwonił mecenas Krzysztof Mazur, który reprezentuje zakonnice. Jego wyjaśnienia mogą rzucać zupełnie inne światło na całą sprawę. - Prowadzę negocjacje w tej sprawie od wielu miesięcy. Koncepcja wydzierżawienia nieruchomości została odrzucona przez gminę. Straciliśmy na to tylko czas. Siostry były skłonne wydzierżawić nieruchomość na 15, a nawet na 20 lat z późniejszą możliwością pierwokupu budynku przez gminę - tłumaczy mecenas Mazur. - Umowa taka nie mogłaby zostać przez zgromadzenie gminie wypowiedziana. Nawet jeżeli sprzedano by nieruchomość, to i tak nowy właściciel musiałby przez cały okres trwania umowy respektować jej warunki i nie mógłby wyrzucić z budynku gminy - dodaje. Jak mówi nam mecenas Mazur, kolejną propozycją gminy był zakup nieruchomości, co jeszcze bardziej miało ucieszyć zgromadzenie. Znów jednak pojawiły się komplikacje. - Gmina zleciła wykonanie operatu szacunkowego. Wyceniono nieruchomość na prawie milion złotych. Zgromadzenie wyraziło zgodę na taką cenę i rozpoczęła się procedura uzyskiwania zgód kanonicznych. Siostry wstępnie zgodziły się na odroczenie spłaty na dwa lata. Na pięć lat nie ma zgody od władz w Rzymie, bo siostry też prowadzą działalność na innych polach, prowadzą m.in. ośrodki wychowawcze i pieniądze ze sprzedaży nieruchomości zostałyby przekazane na te inne formy działalności - informuje mecenas. -Gmina zaproponowała zakup nieruchomości pomniejszony o ćwierć miliona złotych, podpierając się udzieloną bonifikatą. W świetle prawa kanonicznego bonifikata jest niemożliwa, gmina nie może jej zastosować i zgromadzenie nie dostanie zgody od władz generalnych na sprzedaż nieruchomości o cenę pomniejszoną o 200 tys. zł. To nie jest majątek prywatny tylko majątek kościoła - tłumaczy Krzysztof Mazur.
Kto ustąpi?
Na pewno nie zakonnice, bo nie dostaną na to zgody z Rzymu. Jedynie może to zrobić burmistrz Radkowa. Jeżeli nie, mecenas Mazur mówi wprost: nie dogadamy się. - Jeżeli gmina podtrzyma swoje stanowisko, to nie dogadamy się i nie będziemy zabiegać. Na razie podtrzymujemy nasze negocjacje z gminą i nie prowadzimy żadnych innych. Siostry nie chcą w tym budynku prowadzić żadnej działalności, on jest przeznaczony do sprzedaży, a ja bardzo chętnie spotkam się przedstawicielami gminy, aby jeszcze raz na ten temat porozmawiać - deklaruje mecenas Krzysztof Mazur.

Dodaj komentarz

Komentarze dla artykułu (3): Kto nie chce się dogadać?

Obrazek użytkownika Hanna
  • Hanna
  • 31-10-2018

A może by tak zamiast tej rudery zająć się szpitalem w Radkowie? Jeszcze chwila a zacznie się rozpadać...
Obrazek użytkownika Iga
  • Iga
  • 31-10-2018

Burmistrz ma rację jeśli gmina nie zakupi to nikt na to nie poleci...I Będzie stał budynek i niszczal aż popadnie w ruinę..I nikt z tego nic nie zyska...
Obrazek użytkownika jawrek
  • jawrek
  • 02-11-2018

Za 1 mln mogę kupić. Zrobię pokoje dla Ukraińców. Budynek będzie na siebie zarabiał

Mieszkańcy pytają, czy Słupiec podzielony jest na Polskę „A” i Polskę „B”. O co chodzi? Chodzi o niewyremontowane pobocze na ul. Kwiatkowskiego przy budynku nr 21.

Jerzy Dec to radny Sejmiku Województwa Dolnośląskiego, który w tegorocznych wyborach otrzymał 8 880 głosów, a wraz z nimi mandat zaufania wyborców.

Zamów reklamę

Skontaktujemy się z Tobą

Interesujesz się reklamą w gazecie? Może chcesz wynająć billboard lub promować się na tym portalu internetowym. Uzupełnij poniższe dane, a uzyskasz ofertę dostosowaną do Twoich potrzeb.
Formularz został wysłany.
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. ×