REKLAMA

Noworudzki kat

Szubienica w Kątach Wrocławskich, czy podobna budowla stała na stokach Rudej Góry? Fotografia pochodzi z http://dolny-slask.org.pl/

W podziemiach noworudzkiego ratusza. Tu znajdowały się cele dla skazańców...

Ulica Cicha, widok na tzw. "Dom Kata" to gdzieś w jego okolicy znajdowała się szubienica.

Plan podziemnej części ratusza. Po lewej stronie zaznaczono 4 cele. Tu urzędował kat...

Klucz zazgrzytał w zardzewiałym zamku. Ciężkie okute metalem drzwi otwarły się z przeraźliwym piskiem. Wysoki barczysty mężczyzna pochwycił leżącego na zimnej posadzce człowieka i jednym szarpnięciem wyciągną go z celi

Po kilku sekundach, półżywy skazaniec znalazł się na rozświetlonym od porannych promieni słońca rynku. Twarz miał zapuchniętą, pełną siniaków i ran. Jedno z jego oczu kompletnie nie reagowało na światło a drugie niezdarnie zasłaniał dłonią pozbawioną kilku palców. Na świeże rany niemal natychmiast usiadły wielkie muchy. Odziany był w strzępy jakiejś łachmany, która cuchnęła przeraźliwie brudem wymieszanym z krwią.

Tak rozpoczynała się ostatnia trasa wielu noworudzkich skazańców. Przetrzymywano ich w celi aresztu znajdującego się w piwnicy pod ratuszem. Poddani torturom i brutalnym przesłuchiwaniom niejednokrotnie nie mieli siły aby samemu dotrzeć na szafot. Delikwenta wrzucano na wóz i wieziono w okolice dzisiejszej ulicy Cichej, niegdyś Franksteinsche Landstreße (Ulica Ząbkowicka). Na pewno tam, a może nawet i w ratuszu, skazańca przejmował kat, urzędnik miejski odpowiedzialny m.in. za wykonywanie wyroków śmierci. Po przybyciu na miejsce wraz z pomocnikami wlókł skazańca pod szubienicę. Tu, na podstawie wagi i wysokości delikwenta, kat przygotowywał stryczek i osobiście zakładał go na szyję przestępcy. Błąd w obliczeniach kata mógł sprawić iż egzekucja zamieniała się w długotrwałe duszenie lub krwawą jatkę. Wbrew obiegowej opinii śmierć skazańca na szubienicy nie następowała poprzez uduszenie ale przez zerwanie rdzenia kręgowego. Nazbyt krótka lina mogłaby doprowadzić do powolnego duszenia, zbyt długa mogłaby spowodować oderwanie głowy od tułowia…

Powróz przywiązywano do poprzecznej belki, a winowajcę ustawiano na pieńku lub drewnianej skrzynce. Po ponownym odczytaniu wyroku, kat kopał w podnóżek i skazaniec spadając, pod własnym ciężarem, wieszał się. Pętla na szyi wraz z węzłem, zaciskając się łamała kręgosłup delikwenta. Zgon następowała po około 6 -7 minutach, po czym kat, o ile nie było innych zaleceń, ściągał trupa i zakopywał gdzieś w okolicy szubienicy. W 1434 roku noworudzkim katem był nijaki Dreysikmarg, którego dom znajdował się po lewej stronie potoku Woliborki i ulicy Cichej na wysokości dzisiejszego numeru 16. Na terenie tej posesji znajdowała się także szubienica miejska, najpierw drewniana, a od końca XVI wieku kamienna. Czasami, gdy areszt miejski był przepełniony, kat zmuszony był przetrzymywać skazańców gdzieś na swojej posesji. Nie wiadomo gdzie to robił, czy była to piwnica, czy jakaś niewielka komórka. Na miejscu domu kata stoi dzisiaj niewielki budynek, powstały na pocz. XIX wieku. Nie ma piwnicy ani podejrzanej celi.

Niemniej, konstrukcja domu pozwala przypuszczać, że ma on więcej niż 200 lat. Wg tabliczki fundacyjnej dom powstał w 1816 (no właśnie, powstał, czy został przebudowany). Noworudzka szubienica przestała pełnić swoją funkcję w połowie XIX wieku. Jej kamienne elementy rozebrano i wykorzystani do budowy mostu pod dzisiejszym Placem Grunwaldzkim. W średniowieczu wierzono, że w okolicy szubienic grasowały złe demony i diabły. To one podczas egzekucji łapały skazańców za nogi i ciągnąc w dół pozbawiały życia. Złe demony nie opuszczają miejsc przeklętych nawet przez długie lata. Czy w okolicy „naszego” stryczka były, są jakieś moce nieczyste? Czy legendarny „Zły” nadal hasa po stokach Rudej Góry?

MC NOWORUDERS

Dodaj komentarz

Komentarze dla artykułu (1): Noworudzki kat

Obrazek użytkownika PenDragon
  • PenDragon
  • 01-06-2018

świetna historia, ciekawe ile duszyczek tu przeszedło

Podczas drugiej tury wyborów prezydenckich gminy do 20 tys. mieszkańców, w których zostanie odnotowana najwyższa frekwencja wyborcza, otrzymają wóz strażacki. Do wygrania będzie 49 pojazdów.

Fot. Gmina Nowa Ruda

Wczoraj w Wałbrzychu nasze jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej: OSP Czerwieńczyce, OSP Bożków i OSP Włodowice otrzymały promesy na zakup sprzętu oraz wyposażenia strażackiego w ramach programu "Mały Strażak" na łączną kwotę 32 324,00 zł. Jednostki te aplikowały do programu realizowanego przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej we Wrocławiu.

Zamów reklamę

Skontaktujemy się z Tobą

Interesujesz się reklamą w gazecie? Może chcesz wynająć billboard lub promować się na tym portalu internetowym. Uzupełnij poniższe dane, a uzyskasz ofertę dostosowaną do Twoich potrzeb.
Formularz został wysłany.
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. ×