REKLAMA

Są źli na urzędników

foto: użyczone

Jest żal i rozgoryczenie. Wierzba, która przez lata była ozdobą Osiedla Piastowskiego w Nowej Rudzie została wycięta. Mieszkańcy nie mogą pogodzić się ze stratą ukochanego drzewa.

Była ozdobą osiedla. Była piękna i uwielbiana przez mieszkańców. W gorące dni dawała schronienie przed słońcem. Głównie starszym osobom, które odpoczywały w jej cieniu na pobliskiej ławce. Dziś wierzby już nie ma. Została wycięta, bo jak mówią urzędnicy była chora i stwarzała zagrożenie. A mieszkańcy? Mieszkańcy nie mogą się z tym pogodzić. - Zbierałem podpisy u wszystkich mieszkańców, których zastałem w domu, przeciwko wycince drzewa. Z naszego bloku na 75 osób, podpisało się 56. Broniliśmy tej wierzby. Ona była zdrowa, nie miała żadnych suchych gałęzi, a oni mówili, że jest chora. Pan prezes spółdzielni jest prezesem, który wyciął najwięcej drzew, argumentując, że są chore. Chcieliśmy, żeby zabezpieczyli drzewo. Nie wycięli, ale podczas spotkania powiedziano nam, że wierzba to nie drzewo. Jakby to był dąb, czyli szlachetne drzewo, to ratowaliby - mówi zbulwersowany Jerzy Kwaśniewski, mieszkaniec os. Piastowskiego. - Emeryci pod nią odpoczywali na ławce. Najlepiej zabetonować wszystko. Żeby nie był nic - dodaje.
Była chora – nie odpuszczają urzędnicy
Prezes Spółdzielni Mieszkaniowej zdania nie zmienił. Wierzba choć była piękna, to zaczęła zagrażać bezpieczeństwu mieszkańców. - To nieprawda z tą wycinką drzew. Niektóre drzewa wycięto tylko na prośbę mieszkańców bloku nr 5. Podczas spotkania może ktoś powiedział, że wierzba nie jest gatunkiem porównywalnym z dębem, to wszystko. Drzewo było chore, gdyby było zdrowe, nikt by go nie ruszał - zapewnia Wiktor Muszyński, prezes spółdzielni. - Wierzba jest chora. Jest na niej huba, jest grzyb. Już raz drzewo się złamało. Obok wierzby jest ławka, na której często odpoczywają mieszkańcy - mówiła nam w czerwcu Małgorzata Jagielska, leśnik Urzędu Miejskiego.
Jest dokumentacja
Muszyński podkreślił, że dopiero po wycięciu drzewa widać było, jak drzewo chorowało. - Leśnik pokazywał nam chore miejsca. Główny pień był w ok. 70% pusty, zgniły i martwy. Jest na to dokumentacja. Najważniejsza jest podstawa. Jeżeli ona jest zgniła, to to, że gałęzie nie są suche, nie oznacza, że drzewo jest zdrowe - tłumaczy Muszyński. Wierzby nie ma. Żal mieszkańców pozostał. Jednak jak już wcześniej podkreślali urzędnicy, najważniejsze jest bezpieczeństwo. Jeżeli istnieje zagrożenie, żadne sentymenty nie pomogą. I w tym wypadku – nie pomogły.

Dodaj komentarz

Komentarze dla artykułu (0): Są źli na urzędników

Co wiesz o Czechach? Czy znasz wystarczająco dobrze Polskę? Weź udział w II Konkursie Wiedzy o Polsce i Czechach. Już 8 października w Nowej Rudzie.

Proboszcz wyjaśnienie napisał. Biskup je przyjął.

Zamów reklamę

Skontaktujemy się z Tobą

Interesujesz się reklamą w gazecie? Może chcesz wynająć billboard lub promować się na tym portalu internetowym. Uzupełnij poniższe dane, a uzyskasz ofertę dostosowaną do Twoich potrzeb.
Formularz został wysłany.
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. ×