REKLAMA

Miesiąc uziemieni w domu

To skandal - mówi pan Andrzej (imię zostało zmienione), który wraz z małżonką trafił na kwarantannę. W domu zamknięci byli blisko miesiąc, bo tyle czekali na zrobienie testów, a następnie na wyniki. W efekcie okazało się, że nikt nie był zarażony.

Pan Andrzej wraz z rodziną mieszka w jednej ze wsi gminy Nowa Ruda. Kwarantanną został objęty, bo koronawirusa podejrzewano u jego żony. Przebywali w niej prawie miesiąc. Przez ten czas żaden z nich nie mógł wychodzić z domu, a tym samym zajmować się gospodarstwem, które pan Andrzej prowadzi. Z kwarantanny mogliby być zwolnieni o wiele szybciej, ale problemem okazały się badania. - Ludzi zamykają na cały miesiąc, a na testy czeka się dwa tygodnie, po czym kolejny tydzień to czekanie na wyniki - mówi zbulwersowany pan Andrzej. Wszystko zaczęło się 2 kwietnia, gdy do żony pana Andrzeja zadzwoniła pracownica sanepidu z informacją, że może być zarażona, bo mogła mieć w pracy kontakt z osobą zakażoną. - Pani z sanepidu powiedziała mi, że kontakt z chorym miałam prawdopodobnie w autobusie. Tymczasem od lat autobusami nie jeżdżę. A później mówiła zupełnie coś innego, że jednak w pracy. To są paranoje - relacjonuje pani Magdalena (imię zostało celowo zmienione).

Tygodnie oczekiwań

Przez wiele dni nic nie robiono, aby te wątpliwości rozwiać. Ostatecznie wymazy pobrano tylko od żony pana Andrzeja, ale dopiero w poniedziałek, 20 kwietnia. Wyniki przyszły kilka dni później (24 kwietnia). I dopiero wtedy rodzina mogła wyjść z kwarantanny. Ale i tu - jak twierdzą mieszkańcy - nie obyło się bez problemów. - Otrzymałam telefon z informacją, że jestem zdrowa. Zapytałam, czy mogę odinstalować kwarantannę i wyjść. Powiedzieli, że tak. Zapytałam o decyzję o zakończeniu kwarantanny, bo taka jest wymagana. Usłyszałam, że przyjdzie pocztą. Pani zadzwoniła jeszcze raz dwie godziny później. Poinformowała mnie, że jednak na kwarantannie musimy zostać do północy. Szkoda słów - mówi pani Magdalena (imię zostało zmienione).

Sanepid błędu nie widzi

Pracownicy sanepidu przepraszać i przyznawać się do błędu nie zamierzają, bo twierdzą, że nie mają za co. - Terminy kwarantanny dla tego pana i jego rodziny były zgodne z procedurą i informacjami, które wpłynęły do nas - zapewnia Elżbieta Sobera z kłodzkiego sanepidu. - Badanie w kierunku SARS-Cov-2 dla żony mieszkańca zlecone i monitorowane było od pierwszego dnia kwarantanny, a za pobór odpowiedzialne było Pogotowie Ratunkowe we Wrocławiu. Ze względu na to, że mieszkaniec i pozostali członkowie jego rodziny nie zgłaszali objawów więc nie zostali objęci badaniami. Test został pobrany 20 kwietnia, a wynik wpłynął do nas 24 kwietnia i zainteresowana od razu została o nim poinformowana - dodaje Sobera.

Dodaj komentarz

Komentarze dla artykułu (0): Miesiąc uziemieni w domu

fot. internet

Szczególnie potrzebne są grupy: O Rh-, O Rh+, A Rh-, A Rh+, B Rh-

Tylko u nas poznasz najważniejsze informacje o tym, co z koronawirusem dzieje się na naszym terenie. Stale aktualizowany artykuł na nowaruda24.pl
Zamów reklamę

Skontaktujemy się z Tobą

Interesujesz się reklamą w gazecie? Może chcesz wynająć billboard lub promować się na tym portalu internetowym. Uzupełnij poniższe dane, a uzyskasz ofertę dostosowaną do Twoich potrzeb.
Formularz został wysłany.
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. ×