REKLAMA

Są głębokie na 20 metrów

Bieganów, foto: dolny-slask.org.pl

Mają po 20 metrów głębokości. Są niezabezpieczone i rozrzucone po całej wsi. Poniemieckie studnie w Bieganowie spędzają sen z powiek sołtysowi i mieszkańcom, którzy proszą naszych dziennikarzy o pomoc.

Bieganów to niewielka wieś w powiecie kłodzkim w gminie Nowa Ruda. Położona we Wzgórzach Włodzickich, w dolinie potoku Szczyp, na południowo – zachodnich zboczach Góry Świętej Anny. Opuszczona przez wielu mieszkańców, ukochana przez tych, którzy w niej zostali. - Bieganów jest wsią opuszczoną. Wiele domostw już zniknęło, zostało rozkradzionych - mówi nam jeden z mieszkańców (dane do wiadomości redakcji).
W lesie studni
Przy każdym niemalże domostwie jest stara, poniemiecka studnia. Dawniej, Niemcy mieli problem, bo w studniach nie było wody. Dziś problem mają obecni mieszkańcy wsi - bo studnie są niezabezpieczone. - Studnie są niezabezpieczone. Jedna z nich ma 35 metrów głębokości – mówi nam nasz Czytelnik. W studni koło mojego domu znalazłem raz 4 martwe leśne zwierzęta. Studnia miała ok. 20 metrów. Zabezpieczyłem ją i zasypałem, ale ich jest więcej. Sołtys próbował reagować, ale nikt z tym nic nie zrobił. To władze gminy powinny zareagować - dodaje. Gminnych urzędników prosił o to sołtys, ale bezskutecznie. - Ten problem był od zawsze. Zgłaszałem go policji i do pracowników urzędu gminy. Ale zostałem poinformowany, że to właściciel danej posesji ma obowiązek studnie zabezpieczyć. Jak się coś stanie, to odpowiedzialny będzie właściciel - tłumaczy sołtys Tadeusz Błazik.
Kiedyś się przejdziemy...
Sołtys reagował już wielokrotnie. Nie wskórał nic. Niezabezpieczone studnie wciąż straszą w Bieganowie. Studnie znajdują się głównie przy opuszczonych posesjach. Przy pustostanach, które ktoś, kiedyś, być może i kupił, ale się nimi nie zajmuje. - Jak władze gminy sprzedadzą, to zaraz mówimy o ochronie danych osobowych. Skąd ja mam np. wiedzieć, kto jest właścicielem takiego pustostanu - pyta sołtys Bieganowa.
Jedna została zabezpieczona
Jedna ze studni, która znajdowała się w pasie drogi powiatowej, po trzyletniej walce sołtysa, została zabezpieczona. - 3 lata walczyłem o nią. Zarząd Dróg Powiatowych mówił, po wymierzeniu, że studnia nie znajduje się w ich pasie ruchu. Wreszcie na swój koszt zabezpieczył ją Urząd Miasta Nowa Ruda, bo pisałem wszędzie. Studnia miała 15 metrów. Tamtędy chodziły dzieci, a przypominam to nie są takie kanały burzowe, tylko studnie z których kiedyś czerpano wodę - opowiada Tadeusz Błazik. O bieganowskich studniach poinformowaliśmy pracowników Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego. Czekamy na ich decyzje.

Dodaj komentarz

Komentarze dla artykułu (0): Są głębokie na 20 metrów

Co wiesz o Czechach? Czy znasz wystarczająco dobrze Polskę? Weź udział w II Konkursie Wiedzy o Polsce i Czechach. Już 8 października w Nowej Rudzie.

Proboszcz wyjaśnienie napisał. Biskup je przyjął.

Zamów reklamę

Skontaktujemy się z Tobą

Interesujesz się reklamą w gazecie? Może chcesz wynająć billboard lub promować się na tym portalu internetowym. Uzupełnij poniższe dane, a uzyskasz ofertę dostosowaną do Twoich potrzeb.
Formularz został wysłany.
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. ×