REKLAMA

Inspektorzy alarmują

Co dzieje się z bezdomnymi zwierzętami żyjącymi we wsiach gminy Nowa Ruda? Do schroniska nie trafiają, a z ulic znikają. Inspektorzy z Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt zaalarmowali nas o niepokojącej sytuacji bezdomnych zwierząt w gminie.

- Otrzymaliśmy bardzo niepokojące sygnały od mieszkańców. Dotyczą one usypiania zwierząt z terenu gminy. Wystosowaliśmy wniosek do władz gminy z prośbą o wyjaśnienie - mówi nam Konrad Kuźmiński z DiOZ. - Mamy też sygnały od mieszkańców, że bezdomne zwierzęta w gminie są, ale nikt nie wie co ma w takim wypadku z nimi zrobić - dodaje.
Schronisko za ponad 200 km
Tymczasem rozwiązanie jest proste. Władze gminy mają podpisaną w tym roku umowę ze schroniskiem w...Miedarach. Niewielkiej wsi w województwie śląskim, w powiecie tarnogórskim w gminie Zbrosławice. Do schroniska jest jednak ponad 200 km. Dlaczego więc samorządowcy nie podpisali umowy z kłodzkim schroniskiem? To daje do myślenia inspektorom z DiOZ. - Z pewnością wpływ miała na to cena. To było dobre rozwiązanie, aby podpisać umowę z kierownictwem schroniska nie z naszego terenu. Czym dalej tym lepiej. Nikt nie będzie się wypytywał, jechał i sprawdzał, bo kto pojedzie tyle kilometrów za psem - ocenia Kuźmiński. - To nieudolność. Władza śmieje się w oczy mieszkańcom - dodaje.
„Fikcyjna” umowa?
Umowa podpisana jest, ale coś tym bezdomnym zwierzętom z gminy do schroniska w Miedarach chyba nie po drodze. - Od stycznia do nas trafiły dwa psy z gminy Nowa Ruda. Wynika to chyba z oszczędności. Gmina oszczędza. Za psa z dojazdem muszą zapłacić 2 tys. 423 zł - wylicza Krzysztof Otręba ze schroniska w Miedarach. - Jak pies jest agresywny i pogryzie dziecko, to dojazd pracowników schroniska zajmie kilka godzin. To stwarza poważne zagrożenie. To tak jakby Narodowy Fundusz Zdrowia podpisał umowę ze stacją karetek z Małopolski na obsługę Dolnego Śląska. Przecież bliżej mamy schroniska w Wałbrzychu, Dzierżoniowie, Świdnicy, Wrocławiu, czy Jeleniej Górze. Poza tym w tej gminie jest chyba najmniejsza bezdomność zwierząt w całej Polsce. To jest szyte bardzo grubymi nićmi - uważa Konrad Kuźmiński.
Chcieli dać zniżkę
Przy okazji sprawdzania przez dziennikarzy, gdzie trafiają psy z Gminy Nowa Ruda natrafiliśmy na jeszcze jedną informację. Schronisko w Miedarach już wcześniej chciało zabrać psy z Dzikowca (o sprawie piszemy od kilku tygodni). Nie dostali jednak zielonego światła od władz gminy. - Zadzwonił do nas pracownik z Urzędu Gminy w sprawie tych psów. Chcieliśmy je zabrać, a że było ich dużo, to zaproponowaliśmy zniżkę, czyli 60 proc. od ceny wyjściowej widniejącej na umowie. Za psa z dojazdem gmina płaci 2 423,10 zł, a w tamtej sytuacji zaproponowaliśmy 1 230 zł za psa. Urzędnik zaczął się targować, a potem powiedział, że musi to skonsultować i już więcej nikt z gminy się w tym temacie nie odezwał - ujawnia nam kulisy sprawy Krzysztof Otręba. Szokującym jest też fakt, że przez tyle miesięcy w Dzikowcu trwała gehenna ludzi i zwierząt, a władze gminy choć mogły, to nie zrobiły praktycznie nic.

Dodaj komentarz

Komentarze dla artykułu (0): Inspektorzy alarmują

foto: Spółdzielnia Mieszkaniowa w Nowej Rudzie

Było boisko, będzie teren rekreacyjny. Sprawdzamy, gdzie teraz młodzież z os. XXX-lecia w dzielnicy Słupiec będzie mogła pokopać w piłkę.

Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie śmierci dziecka. Biegli ocenią, czy nagła śmierć 11-latki ze szkoły z Ludwikowic Kł. mogła być wynikiem błędu lekarskiego.

Zamów reklamę

Skontaktujemy się z Tobą

Interesujesz się reklamą w gazecie? Może chcesz wynająć billboard lub promować się na tym portalu internetowym. Uzupełnij poniższe dane, a uzyskasz ofertę dostosowaną do Twoich potrzeb.
Formularz został wysłany.
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. ×