REKLAMA

Karwowski zamiast Lenarta

Nadleśnictwo Jugów ma nowego szefa. Jan Lenart, po blisko 30 latach bycia nadleśniczym w Jugowie odszedł na zasłużoną emeryturę. Na razie tymczasowo nadleśniczym został były wójt Sławomir Karwowski. Były nadleśniczy opowiada nam m.in. o powodzi tysiąclecia, Cyrylu i planach na najbliższą przyszłość.

Jak długo pracował Pan w Lasach Państwowych i jak długo w Nadleśnictwie Jugów?

41 lat w Lasach Państwowych, a w Nadleśnictwie Jugów jako nadleśniczy 28 lat.

Dlaczego postawił Pan na pracę jako leśnik?

To był dość przypadkowy wybór zawodu, ponieważ nie pochodzę z rodziny o tradycjach leśników, ale już od czasów szkoły podstawowej, kiedy chodziło się sadzić las w miesiącach wiosennych (kwiecień, maj), ten zawód mi się podobał. Po szkole podstawowej poszedłem do Technikum Leśnego. Później były studia leśne, a później już cały czas pracowałem w Lasach Państwowych na wielu stanowiskach. Począwszy od stanowisk biurowych poprzez stanowiska leśniczego. Ponad rok byłem też dyrektorem Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych we Wrocławiu, ale najbardziej cenię sobie pracę w Jugowie na stanowisku Nadleśniczego. Rozpocząłem ją w 1992 r. i tak to trwało do przejścia na emeryturę, czyli do 15 maja tego roku.

Ponad 40 lat w Lasach Państwowych. Blisko 30 w Jugowie. Co się przez te lata w lasach zmieniło?

Cały czas obserwujemy nasilający się trend, jeżeli chodzi o pobyt ludzi w lesie, o turystyczne pobyty. Widać, że liczba turystów i odwiedzających lasy, w tym grzybiarzy, uprawiających sporty rośnie. Ludzie do lasu ciągną i to dobrze. Tzn. dobrze świadczy o ludziach, ale trochę nam leśnikom utrudnia prowadzenie gospodarki leśnej, bo to gospodarka, której często działania są niebezpieczne dla przypadkowych, obecnych w lesie ludzi. Wiążą się z tym dla nas pewne utrudnienia, ale da się z tym żyć. Las jest dla wszystkich, a pobyt w lesie wspaniale pozwala odreagować stres i pobyty w mieście. Jako leśnicy pogodziliśmy się z tym, że ruch turystyczny w lasach wzrasta.

Ludzie w lesie to problemy?

Do pewnego momentu las był bardzo zaśmiecany. Ta góra śmieci rosła, chociaż już od dłuższego czasu jakby zachowania ludzi poprawiają się. Ludzi jest coraz więcej, a śmieci ciut mniej.

Co najbardziej zapadło Panu w pamięć przez blisko 30 lat bycia Nadleśniczym w Jugowie?

Dwie sytuacje były najbardziej charakterystyczne i je zapamiętam. Powódź tysiąclecia, kiedy woda dokonała ogromnych zniszczeń. Zwłaszcza dróg i uniemożliwiła w zasadzie dostęp do lasów. Zalała nam też budynek biurowca. Stał on niczym pałac na wodzie, która wokół płynęła. Obstawiliśmy budynek workami z piaskiem, ale to wyglądało bardzo potopowo. Później był Cyryl - huragan. Nie spotkałem się wcześniej, ani później z takim zjawiskiem. W jedną noc, w niecałą godzinę, wiatr zrobił spustoszenie, które jeżeli chodzi o liczbę wywalonych drzew (mierzonych w metrach sześciennych), to była ona równa dwuletniemu naszemu pozyskaniu ich podczas planowej wycinki.

Czego Pan żałuje?

Jest takie powiedzenie, że leśnicy działają dość flegmatycznie, tak jak las rośnie – sto lat od posadzenia do wycinki, więc w sumie nigdy nie szukałem w pracy wrażeń. Ale nie udało mi się częściowo zrealizować jednego marzenia - w lesie funkcjonuje takie porzekadło, że trzeba przekazać następcy las w sytuacji lepszej niż się go otrzymało od poprzednika, w lepszym stanie, bardziej zadbany. Jeszcze 10 lat temu wydawało mi się, że tak będzie. Niestety Cyryl, później posucha i zamieranie lasu spowodowały, że nie przekazuję lasu w lepszym stanie niż go otrzymałem, bo jest on chory. Drzewa chorują, susza i brak typowych zim powodują, że trudno poradzić sobie z tym zjawiskiem.

Co będzie robił Jan Lenart na emeryturze?

Niby się przygotowywałem do tego, ale jest to swego rodzaju dla mnie nowa sytuacja. Na pewno przez jakiś czas będę się przygotowywał, żeby wyjść na 7:00 i o 5:30 wstać. Myślę jednak, że znajdę sobie jakieś zajęcie. Na razie mam trochę pracy w ogrodzie. Próbuję uprawiać warzywa, w tym roku po raz pierwszy. Trochę spędzam czasu z wnukami i będę próbował robić coś, żeby nie przegapić tego czasu. To ostatni okres życia i warto go pożytecznie wykorzystać.

Dziękuję za rozmowę

Dodaj komentarz

Komentarze dla artykułu (3): Karwowski zamiast Lenarta

Obrazek użytkownika katarzyna
  • katarzyna
  • 12-06-2020

Praca tego pana - to wycinka, wycinka i jeszcze raz wycinka, a i jeszcze rzez tego co biega po przetrzebionych lasach
Obrazek użytkownika katarzyna
  • katarzyna
  • 12-06-2020

Praca tego pana - to wycinka, wycinka i jeszcze raz wycinka, a i jeszcze rzez tego co biega po przetrzebionych lasach
Obrazek użytkownika katarzyna
  • katarzyna
  • 12-06-2020

Praca tego pana - to wycinka, wycinka i jeszcze raz wycinka, a i jeszcze rzez tego co biega po przetrzebionych lasach

Podczas drugiej tury wyborów prezydenckich gminy do 20 tys. mieszkańców, w których zostanie odnotowana najwyższa frekwencja wyborcza, otrzymają wóz strażacki. Do wygrania będzie 49 pojazdów.

Fot. Gmina Nowa Ruda

Wczoraj w Wałbrzychu nasze jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej: OSP Czerwieńczyce, OSP Bożków i OSP Włodowice otrzymały promesy na zakup sprzętu oraz wyposażenia strażackiego w ramach programu "Mały Strażak" na łączną kwotę 32 324,00 zł. Jednostki te aplikowały do programu realizowanego przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej we Wrocławiu.

Zamów reklamę

Skontaktujemy się z Tobą

Interesujesz się reklamą w gazecie? Może chcesz wynająć billboard lub promować się na tym portalu internetowym. Uzupełnij poniższe dane, a uzyskasz ofertę dostosowaną do Twoich potrzeb.
Formularz został wysłany.
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. ×