REKLAMA

Oliwia mogła żyć!

Szokuje opinia biegłego dotycząca śmierci 11-letniej Oliwii z Ludwikowic Kł. Czy doszło do zatrucia potasem i zamiany próbek w prosektorium? Rodzina wykonała badania DNA, bo czasu jest coraz mniej. Rodzice dziecka mówią wprost - czas, aby cała prawda ujrzała światło dzienne, bo tylko o nią już dzisiaj walczymy.

Do tragedii doszło 30 maja 2018 r., dzień przed Bożym Ciałem. O godz. 8:00 rano dyspozytor pogotowia ratunkowego odebrał telefon ze szkoły podstawowej z Ludwikowic Kł. Pomocy potrzebowała 11-latka, która dostała krwotoku z nosa. Przekazane przez dyspozytora instrukcje postępowania nie pomogły. Krwotoku nie zatamowano. Po drugim telefonie, ekipa pogotowia przyjechała. Ratownicy zabrali dziewczynkę do noworudzkiego szpitala. Dziecka nie udało się uratować. 11-latka zmarła nagle. Rodzina dziewczynki przeżyła podwójną traumę. Najpierw śmierć ukochanej córeczki, a potem ekshumacja i ponowne wyciąganie z grobu.
Opinia szokuje
28 lutego rodzice Oliwii otrzymali opinię biegłego z zakresu medycy sądowej. Jej treść szokuje. Dziewczynka umierała cierpiąc. Dziecko, zaraz po podaniu leku przez pielęgniarkę, zaczęło krzyczeć. Skarżyło się na potworne pieczenie w okolicy lędźwiowej. Oliwia zmarła nagle. Po przeprowadzeniu badań pośmiertnych okazało się, że dziecku nie podano żadnego antybiotyku. Biegli stwierdzili, że przyczyną zgonu nie był wstrząs anafilaktyczny jako reakcja na podanie antybiotyku.
Zatrucie potasem?
Według biegłych okoliczności śmierci Oliwii, natychmiastowe zatrzymanie krążenia po podaniu leku, przebieg akcji resuscytacyjnej i jej nieskuteczność mogą wskazywać na zatrucie potasem. Biegły stwierdził, że do takiego śmiertelnego zatrucia mogło dojść w wyniku pomyłki lekowej i użycia stężonego, szybko podanego roztworu potasu zamiast jednego ze składników przygotowanego do podania leku.
Zamiana próbek w prosektorium?
Szokuje nie tylko ten błąd. Biegły w opinii zwraca uwagę, że do zaniedbania mogło dojść też w kłodzkim prosektorium, bo pobrany do badania materiał biologiczny, zabezpieczony podczas pierwszej sekcji zwłok, mógł nie należeć do Oliwii. Zalecono wykonanie badań DNA. - Próbki pobrane podczas pierwszej sekcji zwłok i te pobrane po ekshumacji różniły się od siebie. Opinię biegłego otrzymaliśmy 28 lutego. Była sugestia, że to jest priorytet. Chciałam badania wykonać od razu, ale prokuratura tłumaczyła, że wszystko musi odbyć się zgodnie z procedurami, które trwają. W rezultacie materiał DNA pobrano ode mnie 13 maja i teraz na wyniki musimy czekać trzy miesiące, więc jaki to jest priorytet? - pyta Wioletta Czuba, mama zmarłej Oliwii. - To jedyna szansa, żeby udowodnić, czy w prosektorium również dopuszczono się tak kardynalnych zaniedbań. Czas gra na naszą niekorzyść, nie możemy czekać na wyniki tak długo - dodaje zrozpaczona matka.
Kolejne zaniedbania?
Rodzice Oliwii przeżyli podwójną traumę. Najpierw śmierć dziecka, potem ponowne wyciąganie go z grobu. Do dziś nie zaznali spokoju. To w jaki sposób umierało ich dziecko i jakich błędów i zaniedbań dopuszczono się w tej sprawie nie pozwala im na to. - Najbardziej szokuje opinia biegłego, ale zaniedbań było mnóstwo. Podczas pierwszej sekcji nie pobrano do badania próbek krwi. Pięć dni po śmierci dziecka pobrane próbki dalej leżały w prosektorium, przez ok. 2 tygodnie. Nie odesłano ich do badania. Podczas ekshumacji do badań pobrano próbki narządów, nawet ziemi, a nie pobrano włosów. Tymczasem obecność potasu w mieszkach włosowych można stwierdzić do 3 miesięcy. Oliwia zmarła w czerwcu, ekshumacja odbyła się w lipcu - przypomina mama Oliwii. - Nie zabezpieczono strzykawki (w opinii biegłego jest informacja, że brakowało strzykawki, z której podano lek), ani nawet wenflonu Oliwii. Wszystko wyrzucono do śmieci. W czerwcu w noworudzkim szpitalu pojawiła się policja z nakazem prokuratorskim, aby zabezpieczyć nagranie z monitoringu. Lekarz, który przyjmował Oliwię nie wpuścił ich na salę. Powiedział, że ten monitoring nie rejestruje. Policja wyszła. W styczniu, kiedy sprawę przejęła prokuratura we Wrocławiu i zrobiono przeszukanie okazało się, że monitoring jednak nagrywa, tylko zapętla nagrania co trzy miesiące. Nie było już szans na odzyskanie tamtego nagrania, a tak o to wcześniej prosiliśmy. Mówiliśmy, żeby dokładnie sprawdzić monitoring szpitalny. Lekarz i pielęgniarka pracowali i pracują do dziś. Dyrekcja szpitala nie zawiesiła ich w wykonywaniu obowiązków do czasu wyjaśnienia sprawy. To jest dla nas po prostu niezrozumiałe. Przecież umarło dziecko - zdrowe dziecko - podkreśla Wioletta Czuba.
Cisza...
Śledczy nabierają wody w usta i nie chcą ujawniać szczegółów sprawy. - Z uwagi na szczególny charakter prowadzonego postępowania przygotowawczego i co do zasady jego niejawność, na obecnym etapie tutejsza Prokuratura nie udziela żadnych informacji o przeprowadzonych czynnościach procesowych i ich wynikach, ani o czynnościach zaplanowanych - mówi nam Katarzyna Bylicka z Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu. O wyjaśnienia poprosiliśmy też Jadwigę Radziejewską, dyrektor kłodzkiego szpitala. Jednak dyrekcja szpitala nie udziela żadnych odpowiedzi na pytania dotyczące śmierci dziecka, do czasu zakończenia postępowania prokuratorskiego. A rodzice? Rodzice Oliwii nigdy nie będą już żyć jak dawniej. Teraz chcą tylko spokoju i tego, aby prawda ujrzała światło dzienne. Żeby osoby odpowiedzialne za śmierć ich dziecka odpowiedziały za tę tragedię. Tym samym chcą chronić inne dzieci i ich rodziców, przed piekłem, które oni przeżyli.

Dodaj komentarz

Komentarze dla artykułu (1): Oliwia mogła żyć!

Obrazek użytkownika Chaber
  • Chaber
  • 08-07-2019

Z artykułu wynika, że Gazetka Noworudzka już wskazała winnych. Widać pracują tam najwyższej klasy dziennikarze śledczy... Myślę, że w takich sytuacjach powinniśmy poczekać do zakończenia dochodzenia i ewentualnie wysłuchać orzeczenia sądu.
Obrazek użytkownika Chaber
  • Chaber
  • 08-07-2019

Z artykułu wynika, że Gazetka Noworudzka już wskazała winnych. Widać pracują tam najwyższej klasy dziennikarze śledczy... Myślę, że w takich sytuacjach powinniśmy poczekać do zakończenia dochodzenia i ewentualnie wysłuchać orzeczenia sądu.
Obrazek użytkownika Chaber
  • Chaber
  • 08-07-2019

Z artykułu wynika, że Gazetka Noworudzka już wskazała winnych. Widać pracują tam najwyższej klasy dziennikarze śledczy... Myślę, że w takich sytuacjach powinniśmy poczekać do zakończenia dochodzenia i ewentualnie wysłuchać orzeczenia sądu.
Obrazek użytkownika Chaber
  • Chaber
  • 08-07-2019

Z artykułu wynika, że Gazetka Noworudzka już wskazała winnych. Widać pracują tam najwyższej klasy dziennikarze śledczy... Myślę, że w takich sytuacjach powinniśmy poczekać do zakończenia dochodzenia i ewentualnie wysłuchać orzeczenia sądu.
Obrazek użytkownika Chaber
  • Chaber
  • 08-07-2019

Z artykułu wynika, że Gazetka Noworudzka już wskazała winnych. Widać pracują tam najwyższej klasy dziennikarze śledczy... Myślę, że w takich sytuacjach powinniśmy poczekać do zakończenia dochodzenia i ewentualnie wysłuchać orzeczenia sądu.

foto: Fundacja Ratowania Zabytków i Pomników Przyrody

Trzy miesiące pozostały właścicielowi zamku w Ratnie Dolnym na zrealizowanie obowiązków jakie nałożył na niego konserwator zabytków. To chyba nierealne, więc co wtedy?

foto: pixabay.com

Będzie podwyżka, ale nie wiadomo jeszcze kiedy i jak duża. Już niedługo mieszkańcy miasta i gminy Radków zapłacą więcej za odprowadzenie ścieków. A podwyżka cen wody - jak zapewnia Michał Punda, prezes Radkowskich Usług Komunalnych - będzie jedynie symboliczna.

Zamów reklamę

Skontaktujemy się z Tobą

Interesujesz się reklamą w gazecie? Może chcesz wynająć billboard lub promować się na tym portalu internetowym. Uzupełnij poniższe dane, a uzyskasz ofertę dostosowaną do Twoich potrzeb.
Formularz został wysłany.
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. ×