Reklama

Futsal

Opublikowano:
Autor:

Futsal - Zdjęcie główne

Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Sport

Lider niepokonany W siódmej kolejce przedostatni zespół ligi spotkał się z liderem rozgrywek. Już w pierwszej minucie spotkania wynik spotkania mógł otworzyć Czarnowski, jednak piłka po strzale Krzyśka trafiła w słupek bramki rywala. Kolejna dogodna sytuacja na strzelenie bramki miała miejsce w 8 min. Wówczas to po składnej akcji Marusiaka i Czarnowskiego, ten drugi nie trafił do pustej bramki. Pierwszy gol w meczu padł dopiero w 9 min. Z lewej strony boiska celnym strzałem popisał się Łukasz Marusiak i dał prowadzenie dla swojego zespołu. Skazywany na wysoką porażkę zespół Big Boys do przerwy przegrywał tylko jedną bramką z głównym faworytem ligi. Po zmianie stron pierwszą okazję na zdobycie wyrównującego gola zmarnował Natkaniec. Daniel znalazł się oko w oko z bramkarzem Słowianina, jednak w tym przypadku broniący w bramce Grzegorz Magnez popisał się skuteczną interwencją. W 21 min. Big Boys strzelił pierwszą bramkę w tym meczu. Na listę strzelców wpisał się Jakub Skowronek wyrównując stan spotkania na 1:1. W 23 min zawodnicy z Woliborza ponownie wychodzą na prowadzenie. Pieróg celnie podaje do Czepiela, który po raz pierwszy wpisuje się na listę strzelców. Od tego momentu Słowianin zaczął zdecydowanie przeważać. W 25 min po trójkowej akcji, w której udział brali Pieróg, Pawlak i Czarnowski, ten ostatni strzela bramkę na 3:1. Minutę później Pawlak wykorzystuje rzut karny. Mija kolejne kilkadziesiąt sekund i pada kolejny gol dla zespołu z Woliborza. Ponownie strzelcem bramki jest Grzegorz Czepiel. W ostatniej minucie spotkania Słowianin jeszcze dwukrotnie pokonał bramkarza zespołu Big Boys. Najpierw po dwójkowej akcji Czepiela i Pawlaka, swoją drugą bramkę w meczu zdobywa Marcin. Natomiast w kolejnej akcji Grzesiek strzela trzecią bramkę w tym dniu. Słowianin Wolibórz wygrywa z Big Boys 7:1 Emocje w drugiej części gry Pierwsza połowa zakończona bezbramkowym remisem nie przyniosła zbyt wielu emocji. Dopiero po zmianie stron zgromadzeni kibice zobaczyli ciekawsze widowisko. Już w pierwszej minucie drugiej połowy padły dwie bramki. Na listę strzelców dla zespołu Czarnych Koni wpisał się Sarkowicz. Natomiast dla drużyny Husky swoją dziesiątą bramkę w lidze zdobył Ptaszkiewicz. Niespełna 4 minuty później Express Team wyszedł na prowadzenie. Po ładnej akcji całego zespołu gola zdobył Borys Macioszek. W kolejnych minutach obie drużyny nie wykorzystały kilku dogodnych sytuacji na strzelenie kolejnej bramki. Dopiero w 25 min. stały fragment gry pozwolił na zmianę rezultatu. Do podyktowanego rzutu karnego dla zespołu Husky podchodzi Szarek. Adam pewnym strzałem nie daje szans bramkarzowi rywala i podwyższa prowadzenie swojego zespołu na 3:1. Nadzieję na korzystny rezultat dla zespołu Czarnych Koni daje Stelmach. Przemek w 29 min. zdobywa bramkę i na niespełna dwie minuty przed końcem spotkania jego zespół przegrywa już tylko 3:2. Podobnie, jak w pierwszej minucie drugiej części gry, w ostatniej również padają dwie bramki. Tym razem są to jednak gole strzelone wyłącznie przez zespół Express Team. Swoją drugą i trzecią bramkę zdobywa Adam Szarek, który tym samym ustala wynik spotkania na 5:2. Dzięki temu zwycięstwu zespół Express Team utrzymał fotel wicelidera. Jednostronne spotkanie Od początku spotkania zespół Chaty sprawiał lepsze wrażenie. Pierwsza bramka padła już w 2 min. Na listę strzelców wpisał się wtedy Mirosław Łazarewicz. Pierwszą groźną akcję zawodnicy Husarii przeprowadzili w 7 min. Ignatowski podaje do Myrchy, który staje oko w oko z bramkarzem Chaty. Mariusz oddaje minimalnie niecelny strzał. W 12 min. Chata przeprowadza kolejną akcję bramkową. Tym razem gola zdobywa Mirosław Bełch. Minutę później Chata wygrywa już 3:0, a skutecznym egzekutorem okazuje się Krzysztof Graszkiewicz. W 14 min. bramkę zdobywają zawodnicy Husarii. Mateusz Myrcha podaje piłkę do Nowaka, który strzela jak się później okazuje bramkę honorową dla swojego zespołu. Do przerwy Chata Reaktywacja wygrywa 3:1 z Husarią. Po zmianie stron kibice zobaczyli jeszcze cztery strzelone bramki. Trzykrotnie golkipera Husarii pokonuje Bochen. Natomiast jedno trafienie notuje Łazarewicz. Chata zasłużenie wygrywa z Husarią 7:1 Dawiec daje zwycięstwo Gorczycy W 2 min. pierwszą bramkę zdobywa zespół Piasta. Na listę strzelców wpisuje się Konrad Borek. Na bramkę wyrównującą nie trzeba było długo czekać. W 5 min. po indywidualnej akcji pierwszą bramkę w tym dniu strzela Dawiec. Minutę później kolejna bramka dla Gorczycy. Skutecznym egzekutorem okazuje się Mateusz Uroda. W 8 min. Szczudłowski staje przed szansą podwyższenia wyniku. Grzesiek jednak nie wykorzystuje rzutu karnego. Zmarnowana sytuacja zemściła się 3 minuty pózniej. Kamil Orwat zdobywa wyrównującą bramkę ze stałego fragmentu gry. W 12 min. Smilebus ponownie wychodzi na prowadzenie, a drugą bramkę w tym meczu zdobywa Dawiec. Tym razem Kamil wykorzystuje rzut karny. Do przerwy Gorczyca wygrywa z Piastem 3:2. Po zmianie stron bramki strzelają już tylko zawodnicy Smilebus Gorczycy. Dawiec strzela swoją trzecią i czwartą bramkę w tym meczu ustalając wynik spotkania na 5:2. Piast w 28 min. mógł zmniejszyć rozmiar porażki, jednak zawodnik noworudzkiej drużyny nie wykorzystał rzutu karnego.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy