Reklama

Doktor opada z sił. Zamkną oddział?

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

Doktor opada z sił. Zamkną oddział? - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości - Obiecałem personelowi, że zostanę do końca, ale ten koniec może wreszcie nadejść - mówi dr Tadeusz Stępkowski.

Tylko w październiku doktor przyjął 90 pacjentów w noworudzkim szpitalu. Tak dalej się nie da. Optymistycznie dotychczas nastawiony lekarz, zaczyna tracić wiarę, że cokolwiek się zmieni. Zwłaszcza, że mieli pomóc rezydenci, których jak na razie nie ma Nie ma serca zostawić swoich pacjentów i personelu, z którym współpracuje. Z drugiej strony wie, że nawet koń w pewnej chwili by się przewrócił, a co dopiero człowiek. Sytuacja na oddziale wewnętrznym w Nowej Rudzie (oddziale zamiejscowym kłodzkiego szpitala) pogarsza się z każdym dniem. - To nienormalne, żebym był sam. W październiku przyjąłem 90 pacjentów. Kłodzko 149. 7, 10 i 12 listopada miałem dyżur. 6 dni i 3 dyżury, a przecież nie jestem koniem. Święta jeszcze nie są obsadzone. Nie może być tak, że będę ciągnął święta, Sylwestra i Nowy Rok - mówi zbulwersowany sytuacją dr Tadeusz Stępkowski. - Mam przecudowny personel i to im obiecałem, że zostanę do końca, ale ten koniec wreszcie nadejdzie. Przed wyborami przychodzili różni ludzie, którzy dawali nadzieję. Po wyborach nikt już ze mną nie rozmawia. Nie widzę też ze strony władz miasta żadnego zainteresowania, a przecież to szpital dla jego mieszkańców - dodaje. Czas się kończy? Na pewno kończą się cierpliwość dr Stępkowskiego i siły, jakimi dysponuje. - Mam się przewrócić na schodach do góry nogami - pyta doktor. - Wrocław się cieszy, bo rezydenci zostają i idą tam. Ale za rezydentów przez 4 lata płaci Warszawa, tak robi ministerstwo. Więc taki rezydent zostaje w mieście, po co ma szukać gdzieś dalej? Jakby było inaczej i ministerstwo wskazywałoby, że np. trzech pierwszych idzie do szpitali powiatowych, trzech kolejnych na oddziały kardiologiczne itd., to problem byłby rozwiązany. To proste jak budowa cepa - dodaje. Na ministra trudno wpłynąć. Nie zmienia to jednak faktu, że noworudzki oddział wewnętrzny chyli się ku zamknięciu. Bez lekarza funkcjonować się nie da. - Obiecałem, ale wszystko ma swoje granice. Jak zamkną oddział, to wszyscy pacjenci będą zmuszeni jeździć do Kłodzka. Nie tylko pacjenci, ale też ich rodziny - przypomina Tadeusz Stępkowski. Radziejewska nadal ma nadzieję - Z końcem listopada kończą się rozdziały miejsc wśród rezydentów. Niestety to rezydent wybiera gdzie chce robić specjalizację i to jest ten błąd systemowy. Na razie do pracy w Nowej Rudzie chętnych nie ma - przyznaje Jadwiga Radziejewska, dyrektor kłodzkiego szpitala. - My żebrzemy do Wrocławia o rezydentów. Tam jest ich 460 - zaznacza. Dyrektor Radziejewska deklarowała i deklaruje, że przyjmie każdą liczbę rezydentów. - Każdą liczbę przyjmę. Nawet jak ich będzie ponad 20. Mamy wiekowy personel. Jak nie dziś, to za 6 lat będzie dużo wolnych wakatów. Dzwonię do Wrocławia i przypominam, że jeżeli jakiś rezydent nie dostanie się do szpitali wrocławskich, to jest Kłodzko i Nowa Ruda. Rezydentom do pensji dopłacamy z własnej kieszeni po 500 zł, a chętnych i tak brak - przypomina Radziejewska. To jednak nie ratuje sytuacji na noworudzkim oddziale wewnętrznym. Tu naprawdę trzeba zrobić wszystko i podjąć wspólne działania z władzami zarówno miasta jak i powiatu, żeby coś zmienić. Inaczej za kilka tygodni może się okazać, że nie ma już czego ratować.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy