Gmina Nowa Ruda. Dziecko w sposób jednoznaczny zgłosiło, że jest ofiarą przemocy w domu. Zostało wysłane na rozmowę z psychologiem szkolnym, podczas której ze szczegółami nakreśliło kontekst całej sytuacji. Opowieść była spójna i szczegółowa. Uznaliśmy, że nie jest to dziecięca konfabulacja – relacjonuje Justyna Tokarska, dyrektorka placówki.
Standardy ochrony małoletnich
Zgodnie z obowiązującymi procedurami, pod koniec listopada kierownictwo szkoły społecznej we Włodowicach uruchomiło procedurę Niebieskiej Karty i powiadomiło o sprawie Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Nowej Rudzie.
Tam także uznano, że opowieść 7-letniej dziewczynki jest wiarygodna. O znęcaniu się nad dzieckiem zawiadomiono sąd i prokuraturę.
Błyskawiczna reakcja
W oparciu o zgromadzony przez GOPS i szkołę materiał dowodowy sędzia Joanna Wojtaszek-Skulska z Wydziału Rodzinnego i Nieletnich Sądu Rejonowego w Kłodzku wszczęła postępowanie i wydała zarządzenie o skierowaniu dziewczynki do domu dziecka.
O występującej przemocy w rodzinie dowiedzieliśmy się ze szkoły we Włodowicach. Ustalono, że małoletnia doświadcza przemocy ze strony ojca. Wskazano na przemoc fizyczną i psychiczną, zgodnie z rozmową z małoletnią Aleksandrą, która udziela informacji w szkole w rozmowie z psychologiem i nauczycielem – wynika z uzasadnienia decyzji sądu.
Nagła zmiana stanowiska
Ojciec zaprzecza twierdzeniu o stosowaniu przemocy.
Ola chciała w mieszkaniu rozpalić ognisko, więc dostała po łapach i wytrąciłem jej zapałki. Płakała w szkole i naopowiadała niestworzonych rzeczy, a oni uwierzyli – opowiada mężczyzna. Złożone przez niego zażalenia spowodowały, że w jego miejscu zamieszkania przeprowadzony został wywiad.
W domu zastaliśmy babcię, która dobrze wypowiadała się na temat ojca dziewczynki. Mężczyzna zachowywał się spokojnie
– czytamy w aktach postępowania.
Wobec tego nadzorująca sprawę sędzia uznała, że dalszy pobyt w domu dziecka nie jest konieczny. Wystarczy nadzór kuratora, pracowników socjalnych oraz dzielnicowego.
Traumatyczne przeżycie
Po dwóch tygodniach pobytu w domu dziecka 7-latka wróciła na łono rodziny. Mocno przeżyła przymusową rozłąkę z bratem, babcią i tatą.
Teraz, kiedy w mieszkaniu pojawia się kuratorka albo policjant, ucieka i chowa się w zakamarkach domu. Jej tata jest wdowcem, który samodzielnie wychowuje dwójkę dzieci. Opiekuje się też schorowaną mamą.
Nie jest lekko. To, co szkoła zrobiła naszej rodzinie, jest okropne. Przeniosłem Olę do innej placówki – opowiada mężczyzna. Jakby tego wszystkiego było mało, prokuratura wszczęła dochodzenia w sprawie znęcania się nad dzieckiem.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.