Reklama

Ksiądz Duda: w Świerkach mnie pochowajcie

Opublikowano: czw, 4 lut 2021 20:26
Autor:

Ksiądz Duda: w Świerkach mnie pochowajcie  - Zdjęcie główne

Ksiądz Tadeusz Duda był proboszczem przez ponad 30 lat

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Proboszczem w Świerkach był ponad 30 lat. Na początku października ubiegłego roku przeszedł na emeryturę. Jak ks. Duda wspomina Świerki i swoich parafian?

Kiedy proboszcz rozpoczął swoją posługę w Świerkach?

Do Świerk przyszedłem na początku lipca 1986 r. z parafii Św. Elżbiety we Wrocławiu. Ksiądz biskup wcześniej chciał mnie posłać na inne parafie, ale proboszczowie prosili żebym jeszcze został. W Świerkach byłem 34 lata i 3 miesiące.

 

Jak proboszcz będzie wspominał pobyt w Świerkach?

Bardzo dobrze i mile. Zresztą w testamencie zapisałem, że chcę być pochowany w Świerkach. To też o czymś świadczy, że jestem z tym miejscem bardzo związany. Mieszkańcy byli dla mnie bardzo serdeczni. Przez 34 lata niczego mi nigdy nie odmówili, a ja starałem się być z nimi bardzo blisko. Zawsze starałem się im pomagać. Przez całą swoją posługę spotykałem się z życzliwością moich parafian. Gdyby było mi źle, mogłem iść na inne, większe parafie, bo miałem propozycje. Ale mnie było dobrze. Czułem się tu dobrze, bo ludzie byli dobrzy.

 

Trudne sprawy, z którymi musiał się proboszcz zmierzyć w naszej wsi to?

Kiedy przyszedłem, kościoły były w stanie wymagającym ciężkich prac. W Świerkach były szkody górnicze, więc kościół trzeba było zabezpieczyć, żeby szkody nie postępowały. W Krajanowie kościół był w stanie opłakanym. Inżynier powiedział, że to była już za pięć dwunasta, bo już cegły wspornikowe zaczęły ze sklepienia wypadać i to groziło jego zawaleniem. Kościół trzeba było ostemplować, później ankrować, zrobić odwodnienie, czyli to co było najpilniejsze. Później nie było roku, w którym w parafii nie byłoby jakiegoś remontu. Doszło też do budowy kościoła w Bartnicy. To Pan Jezus jakoś tak mnie natchnął do tego.

 

Czyli?

Było wówczas w parafii nawiedzenie obrazu Jezusa Miłosiernego. Poszedłem na modlitwę, a już wcześniej myślałem o jakiejś kaplicy. Bo jak przyszedłem do Świerk, nie było tu nic, żadnego miejsca kultu. Początkowo msze św/ odprawiałem w prywatnym domu, za zgodą jednego z mieszkańców. Ale on zmarł, a ja trafiłem na stację PKP w Bartnicy i dzierżawiłem ją, ale później czynsz zaczął wzrastać. Początkowo była to cena symboliczna, która w miarę upływu czasu rosła, nawet do 300 zł, a to były na nasze ówczesne możliwości duże pieniądze. Choć robiliśmy remonty, wciąż to nie było nasze, a prac było coraz więcej koniecznych do wykonania. Zacząłem więc szukać nowych miejsc. I jak było wspomniane nawiedzenie obrazu naszła mnie taka myśl już konkretna, że trzeba wybudować coś nowego.

 

Tak powstał kościół w Bartnicy?

Decyzję o budowie podjąłem, ale pojawiły się pytania: gdzie i co wybudować? Rozmawiałem z wójtem na temat wolnego kawałka ziemi w Bartnicy, który możnaby albo kupić, albo wydzierżawić na kościół, czy kaplicę. Ówczesny wójt Karwowski wskazał dwa takie miejsca. Jednym z nich było to miejsce, w którym dziś stoi kościół w Bartnicy. Pojawiło się też pytanie jaki kościół wybudować? Więc jeździłem z kolegami po Polsce, żeby podpatrzeć jaki kościół wybudować. Jeździliśmy daleko, a okazało się, że blisko, bo w Koszynie jest ładny kościółek. Poprosiłem tamtejszego proboszcza o możliwość obejrzenia kościoła. We wsi mieszkało 400 osób, więc zapytałem, czy taki kościół nie jest dla nich za mały. Okazało się, że nie. Dostałem namiary na projektanta i powstał projekt. Bardzo chciałem ten kościół krajobrazowo wpisać w terytorium, a to było Hrabstwo Kłodzkie, które kończyło się właśnie w Bartnicy. Na początku lipca 2010 r. poświęciłem plac i ruszyła budowa kościoła. Budowa trwała 16 miesięcy – od poświęcenia do pierwszej mszy św. To rekordowe tempo, dlatego mówię, że to Bóg budował, a ja byłem tylko narzędziem w jego rękach. Przecież wspomniany kościół w Koszynie był budowany 7 lat.

 

A kamień węgielny został wmurowany?

Tak. Zastanawiałem się czy jechać po niego do Ziemi Świętej, czy któregoś z biskupów poprosić jak tam będą. A w Głuszycy był ksiądz, który przeszedł do nas z innej diecezji i po którejś spowiedzi powiedziałem mu o moim pomyśle. A on powiedział, że taki kamień ma, bo jak papież Jan Paweł II był bodaj w Kielcach, to w tamtejszej diecezji, gdzie się budowały kościoły papież święcił kamienie węgielne pod nie. I taki kamień poświęcony przez papieża, wraz z dokumentem dostałem.

 

A co proboszcz teraz robi?

W tej chwili jestem w Domu Księży Emerytów w Świdnicy. To są pierwsze miesiące. Chcę się tu trochę ulokować, a później na pewno będę proszony o poprowadzenie rekolekcji, pomoc przy spowiedziach, kazaniach, czy gdy księża będą chorzy lub pójdą na urlop. Będę też wspierał to wszystko, co było rozpoczęte w Świerkach. Chcę też podtrzymać kontakt z parafianami, bo otrzymałem od nich bardzo dużo życzeń na święta. Mieszkańcy dzwonią do mnie i rozmawiamy. To miłe, bo nie skończyło się to tak, że był ksiądz, poszedł, nie ma księdza i jest nowy. Umarł król, niech żyje drugi. Nie. Tak nie jest. Ale cieszę się ogromnie, że teraz parafię objął ks. Paweł i życzę mu realizacji wszystkich zamierzonych celów.

 

A jakie proboszcz pasje będzie realizował na emeryturze?

Jeszcze się nie ukierunkowałem. Mówią mi, żeby coś napisać, bo moje kazania zawsze się podobały. Żebym stworzył taki zbiór kazań. Ale to jest jeszcze za szybko, żebym się określił, a życie pokaże co będzie dalej.

 

 

 

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy