reklama

Stanisław K. pisze z aresztu - „Straciłem nadzieję”

Opublikowano:
Autor:

Stanisław K. pisze z aresztu - „Straciłem nadzieję” - Zdjęcie główne

Udostępnij na:
Facebook
Wiadomości„Umarło we mnie wszystko, w co wierzyłem” - napisał w liście z aresztu Stanisław K., znany noworudzki społecznik i założyciel fundacji „Ratujmy Uśmiech Dziecka”. Mężczyzna nie przyznaje się do zarzutów dotyczących czynów o charakterze seksualnym wobec małoletniej. Część osób związanych z działalnością fundacji organizuje dla niego pomoc prawną.

Stanisław K., założyciel fundacji „Ratujmy Uśmiech Dziecka” oraz opiekun świetlicy środowiskowej „Kolorowy Świat”, na początku kwietnia trafił do Zakładu Karnego w Kłodzku.

Informacja o zarzutach wywołała poruszenie wśród mieszkańców Nowej Rudy. Społecznik od wielu lat angażował się w działalność charytatywną i pomoc dzieciom.

Z korespondencji wysyłanej przez niego z aresztu wynika, że mężczyzna jest w złym stanie psychicznym i nie przyznaje się do winy.

„Jest mi tutaj ciężko. Tylko dzięki rodzinie i przyjaciołom jakoś się jeszcze trzymam” – napisał w jednym z listów.

Organizują pomoc prawną

W obronie społecznika stanęło kilka kobiet związanych wcześniej z działalnością świetlicy i fundacji. Zorganizowano prywatną zbiórkę pieniędzy na pomoc prawną.

Sprawą zajmuje się adwokat Mateusz Żmuda. Prawnik nie komentuje jednak postępowania, powołując się na tajemnicę zawodową oraz zakaz wypowiedzi dla mediów.

Osoby z otoczenia fundacji twierdzą, że Stanisław K. pomagał rodzinie 12-latki finansowo. Według ich relacji miał między innymi przekazywać pieniądze na odzież, leczenie stomatologiczne dziecka oraz zatrudnić ojca dziewczynki przy pracach budowlanych.

Jedna z kobiet związanych ze świetlicą twierdzi, że społecznik mógł paść ofiarą manipulacji.

„To człowiek o wielkim sercu, bez nałogów, który pomagał ludziom od lat” – mówi jedna z rozmówczyń.

Nagrania mają być kluczowym dowodem

Według osób znających sprawę jednym z głównych dowodów w śledztwie są nagrania wykonane telefonem należącym do dziewczynki.

Jedna z kobiet, która – jak twierdzi – miała słyszeć materiał audio, uważa, że nagrania nie zawierają jednoznacznych dowodów molestowania.

„Słychać zwykłą rozmowę i powitanie. Nagle pada zdanie: «To mnie boli. Staszku, co ty robisz?», a chwilę później nagranie się urywa” – relacjonuje.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że obrona określa sytuację procesową jako „słowo przeciwko słowu”.

Śledztwo prowadzi prokuratura

Do domniemanego zdarzenia miało dojść podczas zimowego wyjazdu fundacji do Karpacza.

Śledztwo prowadzi Prokuratura Rejonowa w Kłodzku. Stanisławowi K. grozi kara do 15 lat pozbawienia wolności.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo