Reklama

Wizytówka wsi odzyskuje dawny blask

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor: | Zdjęcie: foto: użyczone

Wizytówka wsi odzyskuje dawny blask - Zdjęcie główne

foto foto: użyczone

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości W Sarnach będących XVI – wieczną wizytówką Ścinawki Górnej wiele się dzieje.

Nowy dach za ponad pół miliona złotych. Lukarny w jego połaci. Wielka katastrofa. Remont kaplicy i krzyża lotaryńskiego. Zabytkowe malowidła, które za chwilę zobaczymy. Praca magisterska i wizualizacja salonu kominkowego. W Sarnach będących XVI – wieczną wizytówką Ścinawki Górnej wiele się dzieje. Co dokładnie? O tym opowiada nam i naszym czytelnikom współwłaściciel Zamku Sarny, Martin Sobczyk. GN: Zakończono odbudowę dachu – konserwator nie miał zastrzeżeń do wykonanych prac, czy będą poprawki? MS: To już nasz czwarty dotowany przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego zakres prac i najwyraźniej nabieramy wprawy bo w tym roku nie było komplikacji i poprawek. Odbudowany w kształcie historycznym dach, z piękną konstrukcją z drewna sosnowego i przy użyciu dwustuletnich słupów, został odebrany bez zastrzeżeń. GN: W połaci dachu pojawiły się pierwszy okna – zostaną odtworzone zgodnie z ich historycznym wyglądem? Ile ich będzie? Jak będą wyglądały? MS: Wstawione w tym roku lukarny w połaci dachu pojawiły się bo odnaleźliśmy namalowany ok. 1863 r. obraz, który dość dokładnie przedstawiał kolorystykę całości założenia. Jako jedyny wskazywał, że wtedy na poddaszu - przeznaczonym dla służby - były właśnie takie lukarny. Przywróciliśmy więc historyczną formę dachu i mamy siedem lukarn, które doświetlą poddasze i sprawią, że będzie można z niego ponownie korzystać. GN: Do jakiej katastrofy doszło w Sarnach w 1980 r? MS: W latach 80-tych Zamek Sarny został porzucony i bardzo szybko uległ dewastacji. Dziury w dachu i wlewająca się przez nie woda okazały się zabójcze dla stropów, które przegniły i zawaliły się. Do naszych czasów dotrwały tylko zgliszcza, choć z zewnątrz nie widać było skali zniszczeń. Dopiero teraz po odbudowie stropów i odbudowaniu w tym roku dachu można mówić, że pałac jest uratowany przez upadkiem. GN: Krzyż zwieńczający kaplicę będzie objęty remontem? Jaki będzie zakres prac i o jak duże dofinansowanie będziecie się Państwo starać? Ile może pochłonąć remont? MS: Chcemy remontować kaplicę, która stoi na słowo honoru - blaszany dach ma już swoje lata, mury są zamoczone i popękane a polichromia w jej wnętrzu w niektórych miejscach jest mocno uszkodzona. Obecne tynki wykonano za PRL, są zupełnie bezstylowe a powinny być barokowe, takie, jak w I połowie XVIII wieku. Sztukaterie są również w wielu miejscach zatarte. Krzyż lotaryński na szczycie kaplicy zaśniedział tak, że prawie go na tle zamku nie widać. To wszystko trzeba będzie odnowić. Złożyliśmy wspólnie z partnerami - Kłodzkiem, Nachodem i Gminą Żydowską w Pradze - wniosek o dofinansowanie z unijnych środków transgranicznych m.in. remontu naszej kaplicy oraz dawnego domu obrzędowego w Nachodzie, w projekcie o całkowitym budżecie 1 mln 212 tys. euro. Z tego nasza część to 418 tys. euro i za tyle będziemy w stanie wyremontować mury i dach kaplicy w Sarnach. Po uratowaniu budynku będzie można myśleć o programie konserwatorskim i konserwacji unikalnego malowidła z 1738 r. Bez remontu samego budynku nie da się uratować iluzjonistycznej polichromii. GN: Dwa z trzech malowideł ściennych, datowane wstępnie na 1660 r. – czy zakończyła się ich konserwacja i wróciły do zamku? Co przedstawiają dlaczego są tak cenne? MS: Zakończyła się konserwacja dwóch z trzech płatów zdjętych w 2016 r. ze ścian pałacu. Trzeci płat czeka na swoją kolej w ramach zajęć dydaktycznych w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Malowideł tych przez równo 202 lata nikt nie widział - znalazły się pomiędzy stropami przebudowanymi w 1814 r. O ich istnieniu tylko snuto domysły. Dlatego ich odkrycie było dla nas tak ważne. Poza tym w ruinach śląskich rezydencji pozostało bardzo niewiele przykładów takiej malarskiej dekoracji ścian. Tym cenniejsze są znalezione w Sarnach malowidła. Powracające do Saren po konserwacji fragmenty dekoracji to fryzy podstropowe, które były częścią wystroju malarskiego pałacu z 1660 r. Przedstawiają maski - twarze satyrów o cechach ludzkich i zwierzęcych - na tle iluzjonistycznych cokołów malowanych tak, by przypominały marmur. Malowidła pochodzą z salonu kominkowego na II piętrze pałacu. To pod nimi przesiadywał hrabia Franciszek Antoni Götzen, fundator budowy Bazyliki w Wambierzycach i Kaplicy Św. Jana Nepomucena w Sarnach. Nie możemy się doczekać, kiedy będzie można je zobaczyć ponownie na swoim miejscu. Przez najbliższe kilka lat będzie je można oglądać na ścianach kawiarni w Domu Bramnym. Ich ekspozycję planujemy w ciągu najbliższych tygodni. GN: W Krakowie powstała praca magisterska i pierwsza wizualizacja aranżacji wnętrza, z którego malowidła pochodzą– kto jest jej autorem i jak…mieszkali hrabiowie? MS: Praca magisterska autorstwa Martyny Krawczyk powstała pod kierunkiem prof. Edwarda Kosakowskiego, jednego z najlepszych specjalistów w zakresie konserwacji malowideł ściennych. W ramach tej pracy powstała wizualizacja salonu kominkowego, z którego pochodzą fryzy. Na podstawie ledwie fragmentów odkrytych dekoracji można powiedzieć, że hrabiowie mieszkali niezwykle godnie. Wnętrze oszałamiało dekoracyjną balustradą, fryzem, malowanymi belkami, oraz czterema oknami umieszczonymi w nowatorski jak na tamte czasy sposób. Obecnie okna wydają się nam bardzo duże - a cóż dopiero w XVI czy XVII wieku, kiedy na tak wielkie przeszklenia stać było tylko największych bogaczy. Dziękujemy za rozmowę

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy