REKLAMA

„Nasza wieża…”

Na szczyt Góry Świętej Anny można dostać się na wiele sposobów.

 Jeśli masz siłę i czas wybierz trasę ze Słupca i zalicz dwie wieże w jeden dzień. Jeśli masz siłę ale czasu niezawile, wybierz szlak pątniczy, bardzo stromy wiodący w pobliżu urokliwych lecz zrujnowanych już kapliczek albo od NOK-u parkiem a później skajem lasu. A jeśli masz tylko ochotę to przejdź się drogą asfaltową, spacerkiem, całą rodziną, powoli ale wygodnie. Czy tak czy siak każdy ze szlaków zabierze Was w to samo miejsce, pod kaplicę św. Anny (obecnie trwa jej remont ale urok tego miejsca pozostał nadal – a o kaplicy i pomieszkujących w niej niegdyś pustelnikach innym razem). I gdy wydaje się nam, że jesteśmy już na szczycie góry, w tyle za kościółkiem zobaczymy niezwykły kształt naszej wieży widokowej, cel naszej wyprawy. Wysoka, smukła o innym niż wszystkie okoliczne wieże wyglądzie. Wykonana z naszego, lokalnego, czerwonego piaskowca przyciąga turystów swoją oryginalnością i nieprzeciętną urodą już od 1911 roku. Jednak wieża, którą zwiedzamy dzisiaj, nie była pierwszą budowlą w tym miejscu. W roku 1882 na miejscu lub okolicy dzisiejszego schroniska (obecnie również w remoncie) wybudowano mały, drewniany schron turystyczny. Nieopodal schronu, na szczycie wzniesienia, nazywanego wówczas Czerwony Wierch, powstał bardzo oryginalny punkt widokowy. Był to kamienny taras na, którym postawiono cztery drewniane słupy w kształcie piramidy. Opierały się one o jeden, pionowo wbity w ziemię pal. Na wysokości ok 5 metrów, z desek, zainstalowano niewielki balkon widokowy. Całość nie prezentowała się jakoś niezwykle atrakcyjnie ale widok z tego miejsca był imponujący. Niestety, w kilka lat po powstaniu, zapewne z powodu złego stanu technicznego, piramidalną wieżę widokową zlikwidowano a pozostała kamienna platforma nie robiła już tak dużego wrażenia. W międzyczasie wybudowane schronisko (1903) spowodowało znaczny napływ turystów i gości. Musiała powstać nowa wieża. I tak, 11 czerwca 1911 roku, położono kamień węgielny pod budowę nowego obiektu. Kamień na budowę zwożono z niedalekiej okolicy, większość z dzisiejszej Doliny ale część budulca wydobywano nawet niecałe 350 metrów od wieży. Po niespełna 5 miesiącach można było zobaczyć efekt pracy najwyższej klasy rzemieślników. Wysoka na 13 metrów wieża dostojnie i majestatycznie wpisała się w krajobraz oferując jeden z piękniejszych widoków w tej części Ziemi Noworudzkiej. Co ciekawe, spotkałem kilka publikacji (łącznie z Wittigiem) piszących, iż wysokość naszej budowli to 23 metry? Skąd ta liczba? Zapewne zwykły błąd powielany przez następnych autorów. Jednak takie błędy mają czasami swoje nieprzewidziane następstwa. W 2007 roku przypadkowo spotkany mieszkaniec Bieganowa w krótkiej rozmowie poinformował mnie, że pod wieżą znajdują się przepastne piwnice głębokie na 10 metrów (wg wzoru 10m piwnic + 13m wieży, daje 23 metry wysokości). I zanim ktoś z was powie, „a czemu nie?” Donoszę, iż piwnic takich nie ma i nigdy nie było! Wieża widokowa na Górze Świętej Anny utrzymywana była przez miasto i noworudzką sekcję Kłodzkiego Związku Górskiego (coś na kształt naszego PTTK) do roku 1945. Chociaż przedwojenni mieszkańcy wspominają, że w latach wojny była ona już „troszkę” zaniedbana. Po 1945 roku chętnie odwiedzana przez nowych polskich mieszkańców i turystów. Niestety zaczęła być też systematycznie dewastowana. Kres turystycznego przeznaczenia wieży przypada na rok 1962 gdy na szczycie urządzony został przekaźnik radiowo telewizyjny. Prace adaptacyjne zatarły przepiękny i unikatowy kształt więźby dachowej dając za to „równie cudne” anteny przekaźnika. Zniknęła też spora galeria wsparta na kilkunastu solidnych kolumnach, które zostały zdemontowane. Potężne kolumny z czerwonego piaskowca zostały wrzucone w pobliski las gdzie powoli chłonęła je natura. Na szczęście dzięki władzą naszego miasta, w 2014 wieża widokowa na Górze Świętej Anny wróciła do nas w całej swojej okazałości, jest piękna, niezwykła i na pewno godna uwagi. Kto nie był, w drogę, bo warto. 

 

Więcej ciakwych historii znajdziesz na: Nowa Ruda Neurode Tajemnice, zagadki, historia

Artykuły powiązane

Dodaj komentarz

Komentarze dla artykułu (1): „Nasza wieża…”

Obrazek użytkownika koloryt-kolei.pl
  • koloryt-kolei.pl
  • 04-03-2016

Warto dodać, że kolumny z piaskowca wchłonęła natura, ale ta złodziejska drzemiąca w przybyłych mieszkańcach. Do dziś można je odnaleźć porzucone obok lub jako budulec użyty do konstrukcji budynków gospodarczych przy najbliższych domach.

Policyjny pościg trwał dość długo. Młody mężczyzna za szereg przestęstw, których się dopuścił może trafić za kraty nawet na pięć lat

Dziennikarze przejmują pałeczkę. Sami wyjaśniają, co stało się za tymi drzwiami w jednym z budynków przy ul. Piastów w centrum Nowej Rudy.
Zamów reklamę

Skontaktujemy się z Tobą

Interesujesz się reklamą w gazecie? Może chcesz wynająć billboard lub promować się na tym portalu internetowym. Uzupełnij poniższe dane, a uzyskasz ofertę dostosowaną do Twoich potrzeb.
Formularz został wysłany.
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. ×