REKLAMA

Noblistka od kuchni

O Oldze Tokarczuk mówi cała Polska, mówi w związku z przyznaną jej nagrodą Nobla. My pozbieraliśmy wspomnienia, jakie mają z nią mieszkańcy Krajanowa, Nowej Rudy i Kłodzka. Portret noblistki od kuchni jest naprawdę interesujący.

Olga Tokarczuk jawi nam się – szczególnie teraz - jako wielka polska pisarka, eseistka, autorka scenariuszy i laureatka literackiej nagrody Nobla. Z drugiej strony jest też, znajomą, przyjaciółką i sąsiadką, osobą, która czasami zostawia wielki świat, by spędzić czas w miejscach, gdzie czuje się najlepiej. U nas. Jakie wspomnienia z noblistką mają mieszkańcy naszego powiatu?

Zjadł z Olgą żurek

- Pamiętam jak w noworudzkim kinie była premiera filmu „Żurek”, który powstał na podstawie opowiadania Olgi Tokarczuk. Na premierze gościliśmy Olgę, aktorkę Katarzynę Figurę i reżysera Ryszarda Brylskiego – wspomina Wojciech Kołodziej, dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury w Nowej Rudzie. - Po premierze filmu poszliśmy wszyscy na żurek i to spotkanie właśnie tak mi utkwiło w pamięci, jak jemy zupę – dodaje Kołodziej. Sławomir Drogoś, dyrektor noworudzkiej biblioteki pamięta szczególną zamianę ról podczas prowadzenia w jego książnicy spotkań autorskich. - Zawsze spotkania prowadzi Karol Maliszewski, ale kiedyś wpadliśmy na pomysł, żeby zrobić mały eksperyment. I to Olga Tokarczuk poprowadziła dwa spotkania autorskie z Karolem Maliszewskim, kiedy wydawał książkę „Sajgon” - wspomina Sławomir Drogoś, dyrektor noworudzkiej biblioteki. - Zrobiła to bardzo profesjonalnie i merytorycznie – dodaje Drogoś.

Góry i ogniska

Z kolei bibliotekarka Apolonia Maliszewska, która jest także szefową wydawnictwa „Mamiko”, z Olgą Tokarczuk ma nie tylko zawodowe, ale też prywatne wspomnienia.
- Spędziłyśmy wiele cudownych chwil. Głównie podczas Sylwestra, świąt 1 i 3 Maja oraz wycieczek w góry i wspólnych ognisk. Olga namówiła mnie do wydania książki Eliasa Marrouch, lekarza laryngologa, który u nas mieszkał, a potem wyjechał do Kołobrzegu – wspomina Apolonia Maliszewska. - Kiedy Olga dostała stypendium w Berlinie, zaprosiła nas do siebie, żebyśmy mogli zwiedzić stolicę Niemiec – dodaje Maliszewska.

A`la Jaga Hupało

Joanna Zyzda – Kusiakiewicz Olgę Tokarczuk spotkała, kiedy jeszcze pracowała w Kłodzkim Ośrodku Kultury. - To było chyba w 1998 roku przy okazji spotkania dotyczącego jej książki „Dom dzienny, dom nocny”. Olga była cicha, spokojna, nigdy się nie narzucała, ale była konsekwentna. Do dziś taka jest – wspomina dyrektor radkowskiej biblioteki. - Wówczas nie miała dredów, tylko krótkie włosy i taką grzywkę a`la Jaga Hupało (znana fryzjerka pochodząca z Nowej Rudy – przyp. red.). I ciepły głos, który jej pozostał do dziś. Ja lubię słuchać ludzkich głosów i właśnie Olgi głos do nich należy – dodaje.

Smażyła placki

Piękne wspomnienia z naszą noblistką ma Małgorzata Zawierucha, która przez ponad 20 lat była sołtysem Krajanowa, w którym stoi dom Olgi Tokarczuk. - Olga zawsze pomagała nam w organizacji festynów i różnych zbiórek. Ma ogromne serce na ludzkie potrzeby. Dzięki niej wymyśliliśmy festyn „Na krańcu świata” , który był organizowany co roku. Zawsze przywoziła na niego swoich znajomych, którzy zajadali się naszym bigosem i ciastami – wspomina była sołtys Krajanowa. - Sama Olga smażyła placki ziemniaczane, mieszała bigos i go podawała – wspomina była sołtys. - My bardzo chroniliśmy prywatność Olgi. Kiedyś jak jeszcze mąż był sołtysem, przyjechał do wsi samochód na poznańskich rejestracjach. Byliśmy z mężem na spacerze i nagle kierowca zatrzymuje się i pyta, jak dojechać do Olgi Tokarczuk. Mówił też, że tak krążą niepewnie, bo ponoć tu mieszka wredny sołtys, który broni dostępu do pisarki niczym cerber. Mąż mówi, że to on jest tym sołtysem. Wtedy szybko podziękowali i odjechali. Z tego później zrobiła się anegdota, którą często powtarzaliśmy – dodaje Małgorzata Zawierucha.

Dodaj komentarz

Komentarze dla artykułu (3): Noblistka od kuchni

Obrazek użytkownika jan
  • jan
  • 06-12-2019

Czy jesteśmy dumni z tej pani po przedstawieniu nas w filmie Pokot?
Obrazek użytkownika Antysemita
  • Antysemita
  • 06-12-2019

Nie wiem czy jest bardziej zydowką czy ukrainką,na pewno nie jest Polką.
Obrazek użytkownika Polak
  • Polak
  • 08-12-2019

Tesz mugmym dostać tego Nobla a nawet dwa ale nie chcem zydoskich nagrod bo jestem Polak

Jan Bednarczyk chce sprzedać salę wiejską, z której korzystają mieszkańcy Raszkowa.

foto: zalewradkow.pl

Domki nad Radkowskim Zalewem od strony czeskiej nie wyglądają estetycznie i psują wizerunek gminy - tak o ośrodku wypoczynkowym mówią radkowscy radni.

Zamów reklamę

Skontaktujemy się z Tobą

Interesujesz się reklamą w gazecie? Może chcesz wynająć billboard lub promować się na tym portalu internetowym. Uzupełnij poniższe dane, a uzyskasz ofertę dostosowaną do Twoich potrzeb.
Formularz został wysłany.
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. ×