O walce mieszkanki Jugowa z chorobą pisaliśmy w ostatnim wydaniu Gazety Noworudzkiej. Wówczas Anna leżała na oddziale kłodzkiego szpitala, bo wciąż wymagała transfuzji krwi. Właśnie dla niej, we wtorek 4 stycznia w Jugowie odbyła się kolejna zbiórka krwi. Dwa tygodnie temu w rozmowie z dziennikarzami Gazety Noworudzkiej mąż kobiety nie chciał rozmawiać o rokowaniach lekarzy. Anna Janowska zmarła w czwartek, 6 stycznia. Miała 33 lata. Niestety. Skutki uboczne chemioterapii oraz działań związanych z przeszczepami okazały się zbyt wyniszczające dla organizmu 33-latki.
O życie kobieta walczyła prawie dwa lata
O chorobie i o tym, że jest to białaczka dowiedziała się w kwietniu 2020 r. Półtora miesiąca po urodzeniu syna Wojtka. Natychmiast rozpoczęto leczenie. Anna miała to szczęście, że udało się znaleźć dawcę. Możliwy był zatem pierwszy przeszczep szpiku. Po trzech miesiącach choroba wróciła i potrzebne były kolejny przeszczep i kolejna chemioterapia. Na chwilę pojawiła się też nadzieja, że chorobę uda się pokonać. Nie udało się. Anna Janowska zmarła na początku stycznia. Nie chciała, aby bliscy i znajomi, którzy przyjdą ją pożegnać kupowali i przynosili na jej grób kwiaty. Ostatnim życzeniem Anny było to, żeby pieniądze te wpłacić na rzecz jej męża i synka, bo już wcześniej martwiła się o ich zabezpieczenie finansowe.
W tym celu została założona zbiórka internetowa, a wszystkie zebrane pieniądze mają trafić do męża Anny i syna Wojtka. Aby dokonać wpłaty wystarczy wejść na stronę zrzutka.pl
Anna Janowska urodziła się 17 stycznia 1988 r. Była córką Marzanny i Grzegorza, siostrą Tomasza. Wychowywała się w Jugowie, otoczona miłością rodziców, brata, dziadków i cioci Marzanny. Jako młoda dziewczyna brała czynny udział w życiu Parafii, występując min. w parafialnej scholi. Już w szkole średniej poznała swojego przyszłego męża, Arka. Razem studiowali na Politechnice Wrocławskiej, chociaż na różnych kierunkach. Ania ukończyła również studia na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu. W sierpniu 2015 r. Ania i Arek wzięli ślub w tutejszej Parafii. W związku z otrzymanymi propozycjami pracy oboje przenieśli się z Wrocławia do Warszawy i w tym mieście planowali swoją wspólną przyszłość. Ania pracowała jako księgowa i ciągle podnosiła swoje kwalifikacje w tym zawodzie. W marcu 2020 r. urodził im się synek, Wojtuś. Wszystko zdawało się układać po ich myśli, ale niestety - półtora miesiąca po narodzinach Wojtka u Ani została zdiagnozowana białaczka. Walka o Jej życie trwała prawie dwa lata. Chcielibyśmy bardzo, żeby Ania została zapamiętana jako pełna życia, wrażliwa, inteligentna i mądra dziewczyna, kochająca żona i matka, osoba uprzejma, miła i życzliwa dla każdego.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.