REKLAMA

Lekarze potrzebni na już

Dwa miesiące ma dyrektor kłodzkiego szpitala na znalezienie lekarzy, którzy będą pracować na oddziale wewnętrznym noworudzkiej lecznicy.

Jeżeli się nie uda, to być może oddział opuści dr Tadeusz Stępkowski, który teraz sam miesięcznie przyjmuje 90 pacjentów.

Doktor jest już po spotkaniu z dyrektorem kłodzkiego szpitala, Jadwigą Radziejewską, starostą kłodzkim Maciejem Awiżeniem i burmistrzem Tomaszem Kilińskim. W czwórkę debatowali nad tym, co zrobić, aby uratować oddział wewnętrzny w Nowej Rudzie. Muszę ćwiczyć, prężyć muskuły i być dzielny - śmieje się dr Tadeusz Stępkowski. Choć do śmiechu wcale mu nie jest. Sytuacja na oddziale jest zła, bo brakuje lekarzy. - Sytuacja wszędzie jest taka, ale to sprawy nie załatwia. Choć wszyscy starają się zrobić, co tylko się da, aby ją zmienić. Teraz na izbie przyjęć pomaga mi Pani z ZOL-u. Musimy wytrzymać tak miesiąc lub dwa i wtedy zobaczymy. Oferty pracy rozwieszone są w wielu miejscach - mówi Stępkowski.
Oddział pełny, rąk do pracy brakuje
Kiedyś na oddziale wewnętrznym w Nowej Rudzie było 66 łóżek. Później ich liczba zmniejszyła się do 43. Teraz są tylko 22 łóżka. - To jest oddział zamiejscowy, ale jest pełny. Dziś na oddziale są 22 łóżka. Kiedyś było ich 43, ale ja sam nie byłbym w stanie takiej liczby oblecieć. Praktycznie 100% z nich jest zajętych. Zostawiam tylko jedno, czy dwa łóżka na drugi dzień, jak mam taką możliwość. Brakuje internistów. Interna nie jest dziś już tak popularną specjalizacją, młodzi nie garną się do niej - tłumaczy dr Tadeusz Stępkowski. - Pani dyrektor cały czas szuka lekarzy również wśród rezydentów. Mam prawo specjalizować trzy osoby w specjalizacji unijnej chorób wewnętrznych. Jak ktoś wychodzi spod mojej ręki, to dostaje pieczątkę i bez problemów może od razu podjąć pracę za granicą - przypomina, a jednocześnie zachęca lekarz do pracy na jego oddziale.
Zostawi pacjentów?
Jeśli nie będzie dodatkowych lekarzy, to odejdzie. To bardzo trudna decyzja, bo jak podkreśla dr Stępkowski, to jego pacjenci, których zna i którzy do niego wracają po pomoc. Z drugiej jednak strony on też ma ograniczony zasób sił. - Pracuję sam. Musi być jeszcze ktoś zatrudniony. Mam żonę, dzieci, a na wszystko brakuje mi czasu - próbuje żartować doktor. - Sił też starcza do pewnego momentu. Żona pracuje we Wrocławiu i żyjemy tak trochę po cygańsku. Czy odejdę – nie wiem, nie po to wracałem, żeby się znów zwalniać, ale muszą kogoś znaleźć - dodaje. Przypomnijmy, że dziś zamiast 60 pacjentów w miesiącu (jak przewiduje kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia), dr Stępkowski przyjmuje 90. A to jest na granicy wytrzymałości. Już raz, na początku ubiegłego roku, doktor zdecydował się odejść. Wrócił po kilku miesiącach przerwy na prośbę burmistrza, starosty i dyrektor kłodzkiego szpitala. Od tamtej pory nic się jednak nie zmieniło. Wciąż na oddziale jest sam. - To nie jest kwestia wynagrodzenia. W kłodzkim szpitalu wynagrodzenia wcale nie są niskie, a chętnych do pracy brak. Lekarze wybierają lekką pracę, a nie pieniądze. W zakładach prywatnych jest też mniejsza odpowiedzialność. Do nas trafi a pacjent przed rozpoznaniem. Nim podejmiemy leczenie lub go przekierujemy do odpowiedniej jednostki, to my musimy zdiagnozować co tak naprawdę mu dolega. W szpitalach powiatowych jest znacznie ciężej niż w zakładach prywatnych, czy szpitalach klinicznych. Dziś z marszu mogę zatrudnić 30 osób - pracowników pogotowia, specjalistów chirurgii, lekarzy na oddział wewnętrzny itd. My dopłacamy też rezydentom do pensji, którą daje minister, ale chętnych i tak nie ma - mówiła nam Jadwiga Radziejewska, dyrektor kłodzkiego szpitala. Doktor dał dyrekcji kolejne dwa miesiące na działanie i zatrudnienie lekarzy. Później będzie decydował. Ale nawet jeżeli zostanie, to pytanie jak długo jeszcze będzie w stanie pracować na granicy ludzkiej wytrzymałości.

Dodaj komentarz

Komentarze dla artykułu (0): Lekarze potrzebni na już

foto: fb UM w Nowej Rudzie

O czym mówią radni na sesjach i jak głosują? Teraz każdy mieszkaniec będzie mógł być uczestnikiem sesji rady nie wychodząc z domu.

Przedstawiciele spółki budującej kopalnię w Ścinawce Śr. dementują plotki, że ich zakład przeróbczy będzie obsługiwał też kopalnię, której budowa od lat jest zapowiada w Nowej Rudzie.

Zamów reklamę

Skontaktujemy się z Tobą

Interesujesz się reklamą w gazecie? Może chcesz wynająć billboard lub promować się na tym portalu internetowym. Uzupełnij poniższe dane, a uzyskasz ofertę dostosowaną do Twoich potrzeb.
Formularz został wysłany.
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. ×