reklama

Ludwikowice Kłodzkie. Sprzedać albo wyburzyć

Opublikowano:
Autor: Marcin Rosiński

Ludwikowice Kłodzkie. Sprzedać albo wyburzyć - Zdjęcie główne
Autor: PolskaORG.pl

Udostępnij na:
Facebook
WiadomościZrujnowany kompleks budynków dawnej elektrowni w Ludwikowicach Kłodzkich został przejęty przez Starostwo Powiatowe w Kłodzku. Urzędnicy planują sprzedaż nieruchomości w drodze przetargu. Jeżeli się to nie uda, budynki zostaną wyburzone.

Ludwikowice Kłodzkie. Nieruchomość po podmiotach, które nie dopełniły formalności związanych z wpisaniem do Krajowego Rejestru Sądowego albo zostały z niego wykreślone, została przejęta przez Skarb Państwa, reprezentowany przez Starostwo Powiatowe w Kłodzku.

Długo trwało, zanim sądownie zniesiona została współwłasność tej nieruchomości, która w części należała do osoby prywatnej. Gdy tylko to się stało, starostwo zaczęło nią w pełni dysponować. Zarząd wystąpił do wojewody dolnośląskiego o zgodę na sprzedaż działki wraz z budynkami – słyszymy nieoficjalnie.

Elektrownia i pustaki

Chodzi o straszące zawaleniem ruiny przy ul. Fabrycznej. Na początku XX wieku teren należał do kopalni Wenceslaus (Wacław), na potrzeby której w kolonii Mölke (Miłków) wybudowana została elektrownia. Po II wojnie światowej zmieniła nazwę, ale nadal pełniła strategiczną rolę w regionie, zasilając kopalnię węgla w Nowej Rudzie oraz okoliczne miejscowości.

W latach 60. ubiegłego wieku została zlikwidowana. Potem przeszła pod zarząd przedsiębiorstwa „Wtórpol”, nastawionego na wykorzystanie surowców wtórnych.

Firma zajmowała się produkcją materiałów budowlanych oraz eksploatacją powęglowej szlaki z hałdy na górze Włodyka. Dawała pracę wielu okolicznym mieszkańcom, w tym między innymi moim rodzicom
– wspomina Marcin Jaliński, gminny radny z Ludwikowic Kłodzkich.

Gmina nie jest zainteresowana

Zarząd powiatu oficjalnie zapytał wójt A. Mierzejewską, czy samorząd jest zainteresowany przejęciem nieruchomości w Ludwikowicach Kłodzkich. Zdarza się, że lokalni włodarze chcą i mają możliwości zagospodarowania tego typu obiektów. Ich atutami są miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego oraz środki zewnętrzne, o które potrafią skutecznie aplikować.

Po analizie finansowej gmina nie wyraziła woli przejęcia nieruchomości, wskazując, że wymaga znacznych nakładów finansowych, na co w obecnej sytuacji budżetowej nas nie stać. Stanowiłoby to zbyt duże obciążenie
– słyszymy na Niepodległości.

Sprzedaż albo rozbiórka

Wobec tego starostwo rozważa dwa scenariusze. Po pierwsze – sprzedaż.

Wiadomo, że na pierwszy rzut oka wygląda to strasznie. Co wcale nie znaczy, że nie pojawi się inwestor, który ma pomysł na zagospodarowanie tej nieruchomości. Będzie chciał ją odbudować i przywrócić do pełnej funkcjonalności albo zdecyduje się na rozbiórkę – ocenia urzędnik starostwa, z którym rozmawiamy nieoficjalnie.

Po trzech zakończonych fiaskiem przetargach trzeba będzie wdrożyć plan B, czyli przygotować wniosek i dokumentację niezbędną do uzyskania pozwolenia na wyburzenie. Przeprowadzona kilka lat temu wstępna kalkulacja wykazała, że koszt prac rozbiórkowych to ponad milion złotych. Wiadomo, że obecnie trzeba będzie zapłacić znacznie więcej.

Zabytek przemysłowy?

Ruiny elektrowni to miejsce budzące zainteresowanie swoją tajemniczością i historycznym charakterem. Obiekt, choć opuszczony, wciąż opowiada historię industrialnej przeszłości regionu jako „zabytek przemysłowy”. Choć wstęp na jego teren jest zabroniony, widok monumentalnych ruin przyciąga poszukiwaczy przygód i pasjonatów historii.

Planując prace rozbiórkowe, powiat konsultował się z konserwatorem zabytków, który nie zamierza sprzeciwiać się wyburzeniu. Kontrolę stanu technicznego zabudowań przy ul. Fabrycznej przeprowadził też powiatowy nadzór budowlany. W jej efekcie wydany został nakaz lepszego zabezpieczenia obiektów. Wokół nieruchomości powstało ogrodzenie. Niestety jest ono sukcesywnie niszczone przez osoby postronne. W tegorocznym budżecie zarząd powiatu musiał zabezpieczyć kolejne pieniądze na naprawę ogrodzenia.

Muchołapka

Tuż obok ruin elektrowni znajduje się konstrukcja budząca zainteresowanie miłośników nierozwiązanych tajemnic II wojny światowej. Mowa o Muchołapce – betonowym obiekcie opartym na 12 masywnych filarach.

Według wielu badaczy, w tym Michała Banasia z Polskiej Akademii Nauk, Muchołapka to niedokończona podstawa chłodni kominowej. Nie wszyscy zgadzają się z tą opinią. Niektórzy sugerują, że obiekt mógł być miejscem testowania tajemniczego urządzenia Die Glocke (Dzwon), opartego na antygrawitacji. Ta hipoteza nie znajduje potwierdzenia w faktach historycznych ani w dokumentach archiwalnych. Mimo to stała się lokalną legendą, przyciągającą tłumy ciekawskich regularnie odwiedzających Muchołapkę.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo