Reklama

Po naszym ubiegłotygodniowym artykule była wizja lokalna i nadzieja, że problem z psami z Dzikowca zostanie wreszcie rozwiązany

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor: | Zdjęcie: Dzikowiec (foto: dolny-slask.org.pl)

Po naszym ubiegłotygodniowym artykule była wizja lokalna i nadzieja, że problem z psami z Dzikowca zostanie wreszcie rozwiązany - Zdjęcie główne

foto Dzikowiec (foto: dolny-slask.org.pl)

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Władze gminy przekonują jednak, że mają związane ręce, a jedynym rozwiązaniem według nich jest adopcja czworonogów.

Mieszkańcy Dzikowca wciąż żyją w strachu. W ubiegłym tygodniu psy pana Krzysztofa zaatakowały dziecko - Syn wracał ze szkoły. Wszedł do sąsiadów, żeby oddać koledze rękawiczki. Gdy wychodził już z domu, to został zaatakowany przez psa. Najpierw z przodu, ale gdy się obronił, to pies zaatakował od tyłu - złapał od tyłu za zgięcie na kolanie - opowiadała nam Marta Bojanko. Wizyta w domu pana Krzysztofa dla syna pani Marty, skończyła się w szpitalu. Lekarz kazał obserwować ugryzienie, bo nie było wiadomo, czy pies był szczepiony. I do dzisiaj tego nie ustalono. Znikome efekty O zdarzeniu lekarz weterynarii dowiedział się od naszych dziennikarzy. Jednocześnie zapewnił nas, że na następny dzień podejmie odpowiednie kroki. Poinformowana przez nas Pani Marta, miała nadzieję, że po tym zdarzeniu sprawa wreszcie ruszy do przodu. - Byli z kontrolą. Spisali protokół, ale nie wiem, czy sąsiad pokazał im właściwego psa. Nie zabrali go. Ten pies cały czas tu jest, do tego wypuszczone zostały te, których jeszcze nie widziałam. Weterynarz powiedział, że pies będzie badany. Sąsiad dostał mandat od inspektora, którego i tak nie zapłaci. Boimy się tych psów - przekonuje Bojanko. Weterynarze twierdzą jednak, że zrobili w tej sprawie już wszystko, co mogli. - Przeprowadzone zostało dochodzenie epizootyczne. Pies nie został zabrany, ale jest pod obserwacją. Zostanie poddany trzykrotnemu badaniu przez naszych pracowników. Okoliczności tego zdarzenia nie zostały wyjaśnione. Mamy dwie sprzeczne wersje - wyjaśnia Grzegorz Chmielowicz, Powiatowy Lekarz Weterynarii. Tylko adopcja Sprawę bardzo dobrze znają władze gminy. Z naszych informacji wynika, że 13 kwietnia, urzędnicy przeprowadzili wizję lokalną na posesji pana Krzysztofa. Decyzja o zabraniu psów do schroniska na koszt gminy jednak nie zapadła - 13 kwietnia w odpowiedzi na pismo złożone przez mieszkańców wsi Dzikowiec z 6 kwietnia przeprowadzono czynności kontrolne warunków, w jakich przebywają zwierzęta. W wyniku czynności, w których uczestniczyli: przedstawiciel urzędu, lekarz weterynarii, Powiatowy Lekarz Weterynarii oraz przedstawiciel Policji, Powiatowy Lekarz Weterynarii stwierdził, że psy są w stanie zdrowotnym zadowalającym i dostarczana jest im sucha karma i woda. W związku przeprowadzonymi czynnościami, nie zachodzą przesłanki, aby odebrać psy - przekonuje Barbara Adamska z Urzędu Gminy Nowa Ruda. - Mieszkaniec wyraził wolę oddania psów do adopcji, a gmina udostępni zdjęcia kilku psów. Gmina nie może podjąć odpowiedzialności za późniejszy proces przekazania przez mieszkańca psów osobom zainteresowanym adopcją - dodaje Adamska, która jednocześnie nie pisze dlaczego zwierząt nie przekazano do schroniska, co od razu rozwiązałoby problem. Wkrótce przekonamy się czy znajdą się teraz chętni do adopcji i czy to rozwiąże problem.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy