Reklama

Gmina Radków. Markisznie nie zapłaci Bednarczykowi

Opublikowano:
Autor: | Zdjęcie: Archiwum Redakcji

Gmina Radków. Markisznie nie zapłaci Bednarczykowi - Zdjęcie główne

Gmina Radków: Jak zawsze, najbardziej poszkodowani są mieszkańcy. | foto Archiwum Redakcji

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Gmina Radków: Firma ze Starego Wielisławia miała położyć sieć wodociągową w Tłumaczowie. Prace jednak rozpoczęła, a następnie się... ulotniła. Co było powodem, że wykonawca porzucił plac budowy sprawdzała Karolina Marcińczyk.

Gmina Radków. Prace przy wodociągowaniu Tłumaczowa trwały jeszcze wiosną i wczesnym latem. Później robotnicy zeszli z placu budowy nie kończąc zadania. - To złożony problem, bo wygrała przetarg firma Klaudia, która miała kilku kooperantów - tłumaczy burmistrz Jan Bednarczyk.

Jeden kooperant wykonywał odwiert głębinowy, inni rozkładali sieć wodociągową. Natomiast firma Klaudia zajmowała się w zasadzie zarządzaniem robotami. Na koniec nie wykonała zadań. Wypowiedzieliśmy więc jej umowę. Umowa została zerwana i jesteśmy na etapie rozstrzygnięcia nowego przetargu na zakończenie prac
- dodaje.

70-75% prac jest zrobione - uważa burmistrz Bednarczyk

Burmistrz mówi, że na razie wezwał nierzetelnego wykonawcę do zapłacenia kar w wysokości 108 tys. zł. Ten z kolei do tej pory żadnych pieniędzy gminie nie zapłacił. Możliwe więc, że konieczne będzie wytoczenie procesu przedsiębiorcy.

Sieć jest złożona. Doprowadzono instalację do budynków. Firma zaprzestała prac na etapie budowy stacji ujęcia. Studnia jest wywiercona, wyprowadzona na zewnątrz. I teraz trzeba ująć wodę na zewnątrz i wprowadzić do stacji uzdatniania wody, bo tak to było w projekcie, a następnie do zbiorników wodnych, żeby stamtąd już wodę tłoczyć do sieci
- mówi burmistrz Bednarczyk.

Z kolei zbiorniki na wodę nie zostały wybudowane, bo firma Klaudia porzuciła plac budowy. - Był przetarg i oczekujemy na ostateczne jego rozstrzygnięcie - mówi Bednarczyk. - Zgłosiły się firmy zainteresowane tym zadaniem - zapewnia.

Nowi chętni są, przetarg za chwilę się rozstrzygnie, ale porzucenie placu budowy przez firmę Klaudia skomplikowało wiele rzeczy. 

Mają sieć, nie mają wody 

- Po pierwsze musimy zakończyć projekt. Po drugie mieszkańcy kilkunastu domów mają podłączoną sieć, a nie mają wody i nadal korzystają z tej starej, niedobrej wody - wyjaśnia Bednarczyk.

Woda w kranach jest, bo ludzie mają studnie, albo mają zasilanie, ale ze starej sieci gminnej. - To nie jest dobre rozwiązanie - mówi burmistrz. - Dlatego zainwestowaliśmy ponad półtora miliona, prawie dwa, żeby poprawić im warunki bytowe. I przez tę firmę mamy rok opóźnienia - dodaje.

Dlaczego firma Klaudia opuściła plac budowy?

- W trakcie budowy został wydany nowy projekt i inwestor uzyskał nowe pozwolenie na budowę, czyli została dokonana zmiana projektowa, bo projektant w pierwotnym projekcie popełnił dużo błędów - tłumaczy Wojciech Markisz, właściciel firmy Klaudia. 

Musieliśmy wycenić roboty dodatkowe, a niestety zamawiający chciał, żeby to wykonawca wszystko pokrył, a to nie jest przecież nasza wina. Inwestor nie chciał zwiększyć dla nas kwoty i zeszliśmy z budowy
- dodaje.

Obydwie strony próbowały się porozumieć, ale do porozumienia nie doszło. - Mieliśmy wiele spotkań i gmina miała wyciągnąć do nas rękę - twierdzi Klaudia Markisz. - My jeszcze wysyłaliśmy pisma, czekaliśmy aż projektant wróci z urlopu, ale niestety w międzyczasie zobaczyliśmy przetarg na dokończenie naszych robót. Został ogłoszony bez poinformowania nas. Nawet jednego telefonu nie było - dodaje.

- Inwestor, czyli gmina, nas po prostu olał - mówi wprost pan Wojciech. - Gminie nie zależało na dokończeniu tej inwestycji z nami - dodaje.

Kurnik a pałac

Wykonawcy podkreślają, że nowy projekt bardzo różnił się od pierwotnego. Zbiornik chociażby został zaprojektowany jako dużo większy, konstrukcja budynku się zmieniła, a to wszystko wpływało na cenę prac. - Dawaliśmy propozycje, jak ograniczyć koszty, ale nie zostały one przyjęte - twierdzi pani Klaudia. - Teraz nas obciążają i żądają od nas pół miliona. Bo wymyślili sobie dwie nowe kary - dodaje.

- Sprawa skończy się w sądzie, bo w trakcie gry zostały zmienione jej warunki - zapowiada Wojciech Markisz. - Stawaliśmy do przetargu na kurnik, a mieliśmy wybudować pałac - podsumowuje.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy