- No i mamy to. Czy się zgadzamy czy nie. Pierwszy jest za miesiąc kwiecień, a drugi od lipca już po podwyżce za termoizolacje ( która dopiero ma się odbyć w przyszłości, a jak się zdarza w tym kraju to płacić będziemy a termoizolacji nie będzie). Brawo zarząd. Brawo Rada nadzorcza. Czynsz we Wrocławiu jest mniejszy - kpi jeden z mieszkańców.
Konsultacje
Spółdzielnia Mieszkaniowa "Górnik" zorganizowała cykl spotkań z mieszkańcami poszczególnych budynków, podczas których zarząd przedstawił dostępne opcje.
- Pierwszą było podniesienie funduszu remontowego do poziomu 3,5 zł bez robienia remontów i zwrot dotacji unijnej, bo obecny stan funduszu remontowego jest za niski. Druga, podniesienie funduszu remontowego do 4 zł, zaciągnięcie kredytu na 10 -15 lat, aby możliwe było skorzystanie z dotacji i kompletny remont budynków. Trzecia opcja, wybrana przez większość mieszkańców wszystkich bloków - podniesienie funduszu remontowego na 4,5 roku, żeby uzbierać wkład własny do dotacji i wyremontować wszystko - wylicza Tomasz Tylak, prezes SM Górnik.
Zebrania
Fundusz Remontowy w budynkach wchodzących w skład zasobu SM Górnik jest zróżnicowany oraz niezbyt wysoki. Przy dotychczasowych stawkach, z wpłat na mieszkańców poszczególnych budynku dałoby się uzbierać ok. 45 tys. zł rocznie. To za mało, żeby sprostać wszystkim wyzwaniom. Najpilniej konieczne są wymiany węzłów cieplnych i remonty dachów. W zależności od bloku są to kwoty rzędu: węzeł - ok, 120 tys. zł; dach - 180 tys. zł.
- To pokazuje, że bez dotacji tylko na węzeł i dach lokatorzy jednego
budynku musieliby zbierać przez 6 lat, a są przecież także inne potrzeby. Podczas zebrań z mieszkańcami bywało czasami gorąco, ale co do jednego wszyscy byli zgodni - nasze spółdzielcze zasoby są w tak kiepskim stanie, że trzeba działać już, bo za chwilę będzie za późno - relacjonuje prezes Tylak.
Lokatorzy
Rozumieją powagę sytuacji, większość mieszkańców zgodziła się na podwyżkę. Tylko w ten sposób można zgromadzić wkład własny na realizacje inwestycji współfinansowanych z funduszy unijnych. Jak już informowaliśmy, pod koniec ubiegłego roku, spółdzielnia otrzymał ponad 12 mln zł w ramach projektu Funduszy Europejskich dla Dolnego Śląska.
- Przy tego typu dotacjach beneficjent musi zgromadzić wkład własny w wysokości ok. 40% wartości inwestycji. Dlatego ze środków własnych spółdzielni, zdeponowanych na lokatach bankowych, dokładamy po ok. 150 tys zł na każdy budynek. Oczywiście kwoty te są zróżnicowane, w zależności od jego wielkości. Resztę brakujących pieniędzy trzeba dobrać z funduszu remontowego - wyjaśnia Tylak.
Walka o pieniądze unijne
Starania o dotację unijną spółdzielnie podjęła w 2022 roku. Podczas organizowanych wówczas spotkań z mieszkańcami, zarząd ze szczegółami opisywał fatalny stan techniczny bloków i ich węzłów cieplnych. Konieczność rozpoczęcia kompleksowych remontów nie budziła niczyich wątpliwości.
- Wyraźnie mówiłem, że bez dotacji unijnej Spółdzielnia nie jest w stanie udźwignąć tego typu przedsięwzięcia z powodu bardzo niskiego funduszu remontowego. W 2022 r, w większości budynków obowiązującą stawka funduszu remontowego wynosiła ok. 0.80 zł za m2. W tym czasie w SM Nowa Ruda było to ok 3 zł za m2. Wtedy po raz pierwszy podnieśliśmy stawkę funduszu remontowego prawie o 60% - do poziomu 1,30 za m2 - przypomina prezes Tylak.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.